Poznaj wiadomości Ekonomiczne Saxo Bank!




Koncepcja inwestycyjna: Kupno USD/CAD przed testem górnych granic przedziału Warszawa, 16 maja 2013 r.

Kontekst koncepcji inwestycyjnej
•    Dolar amerykański jest mocny we wszystkich parach, a dolar kanadyjski próbuje
go naśladować, przy czym gospodarka ta jest w bliskim sąsiedztwie USA.
Ale w porównaniu z USA Kanada znajduje się w zupełnie innym miejscu w swoim cyklu koniunkturalnym, a jej waluta od dawna jest przewartościowana; spodziewamy się długoterminowego ruchu z powrotem do poziomów o wiele wyższych niż ściśnięty przedział z ostatnich kilku lat.

•    Wczoraj Kanada opublikowała słabe dane dotyczące produkcji, a w najbliższej przyszłości nie spodziewamy się, by BoC zmienił stopy procentowe. Tymczasem nieco mocniejsze dane amerykańskie – choć nadal miejscami trochę nierówne – budzą na rynku oczekiwania, że amerykańska Rezerwa Federalna wkrótce zasygnalizuje spowolnienie ekspansji bilansu.

•    Z technicznego punktu widzenia silny ruch z powrotem powyżej poziomu 1,0100 sugeruje, że para ta jest gotowa zaatakować górną granicę przedziału w kierunku poziomu 1,0340.

Parametry dla koncepcji inwestycyjnej
Wejście: Kupno USD/CAD między 1,0165 a 1,0195
Stop: 1,0122 po cenie sprzedaży (offered)
Ceny docelowe: 1,0290 i 1,0335

Ryzyko związane z koncepcją inwestycyjną:
Ryzyko wiąże się z osłabieniem dolara amerykańskiego w krótkiej perspektywie
po niesłychanie wytrwałym ruchu w górę w ostatnim czasie, a w świetle niedawnych przedziałów wahań kursu zlecenie stop jest tu nieco ciasne. Zatem nieustannie obecne jest ryzyko szybkiego przymusowego zamknięcia pozycji.

Zarządzanie transakcją
Jeśli kurs pary utrzyma się powyżej wczorajszego maksimum na poziomie 1,0220, zlecenie stop można podnieść do 1,0149 po cenie sprzedaży (offered), a jeśli przekroczy pierwszą cenę docelową, zlecenie stop dla drugiej połowy pozycji można podnieść do 1,0197 po cenie sprzedaży (offered).

 Wykres: USD/CAD
 
USD/CAD (Bid)
16-Maj-2013
Cena otwarcia
Maksimum
Minimum
Cena zamknięcia
Długoterminowy wykres USD/CAD:
 
USD/CAD (Bid)
02-Lip-2012
Cena otwarcia
Maksimum
Minimum
Cena zamknięcia

Informacja o zrzeczeniu się odpowiedzialności: Analiza inwestycyjna bez gwarancji niezależności Niniejsza analiza inwestycyjna nie została opracowana zgodnie z wymogami prawnymi mającymi na celu promowanie niezależności analiz inwestycyjnych. Nie podlega też żadnym zakazom dotyczącym zawierania transakcji przed rozpowszechnieniem analizy inwestycyjnej. Saxo Bank, jego podmioty stowarzyszone i personel mogą świadczyć usługi na rzecz, zapraszać do współpracy, utrzymywać długie lub krótkie pozycje w, lub w inny sposób posiadać udział w inwestycjach (w tym w instrumenty pochodne), każdego z emitentów,
o których mowa w niniejszym dokumencie.




John J. Hardy, Head of FX strategy, Saxo Bank


Ekonomiczny Trójkąt Bermudzki Warszawa, 16 maja 2013 r.

Tajemnica Trójkąta Bermudzkiego poruszała wyobraźnię i ciekawość wielu pokoleń. Przyciągnęła również i moją uwagę, a obecnie mam wrażenie, że również w ekonomii mamy do czynienia z Trójkątem Bermudzkim – przestrzenią, w której obiekty wydają się znikać
z ekranu radarowego, czarną dziurą, w której miejsce rozsądku i nauki zajmują eksperci
w dziedzinie nadziei, przesądów i nonsensu, podobnie jak ja udający, że rozumieją rzeczywiste czynniki stymulujące gospodarkę.

Faktyczny Trójkąt Bermudzki rozciąga się od Bermudów przez Portoryko do Miami. Natomiast ekonomiczny Trójkąt Bermudzki rozpoczyna się od wysokich wycen giełdowych
i przechodzi przez wysokie bezrobocie aż do niskiego wzrostu/produktywności. Podobnie jak w przypadku prawdziwego Trójkąta Bermudzkiego, w odniesieniu do ekonomicznego Trójkąta Bermudzkiego mamy do czynienia z licznymi dowodami naukowymi wyjaśniającymi większość, jeżeli nie wszystkie, z występujących obecnie zjawisk. Jednak nie pasuje
to do hollywoodzkich wizji, pardon, amerykańskiej Rezerwy Federalnej.

Nie odpowiada to również głównym analitykom bankowym ani mediom: tajemniczość sprzedaje się po prostu o wiele lepiej, niż rzeczywistość i stan faktyczny. Z jakiejś przyczyny
w końcu ludzie porzucają wykształcenie naukowe na rzecz doktoratów z aplikacji
i rzeczywistości wirtualnej.
Krąży mit, że w centrum tego trójkąta znajduje się zatopiona Atlantyda. Określa się
ją obecnie jako „nowoczesną teorię pieniądza” (ang. Modern Monetary Theory, MMT),
aby spełniała główne założenie czarnej dziury, tj. zapewniała wymyślną nazwę dla zasadniczo tej samej recepty ekonomicznej: drukowania i wydatkowania pieniędzy, a następnie czekania i modlitwy o lepszą pogodę.

Coraz trudniejsze jest znajdowanie uzasadnień dla Ekonomicznego Trójkąta Bermudzkiego (nazwijmy go naukowo ETB) – przede wszystkim dlatego, że nadal istnieją czynniki przypominające nam o kryzysie, przez co wszyscy trwamy w defensywie i nie jesteśmy zainteresowani inwestowaniem w okresie dłuższym, niż następny kwartał. Naiwnie uważamy, że jesteśmy w stanie zamknąć ryzykowną transakcję, zanim uczynią to inni. Osoba mniej cyniczna ode mnie mogłaby pomyśleć, że pewne rzeczy w życiu należy przeżyć,
a nie opowiadać o nich.

I co dalej?   
Dawno temu politycy wjechali w ulicę jednokierunkową, na której zawracanie jest nawet
nie tyle nielegalne, co niemożliwe. Dość już jednak o polityce. Ważniejsze jest, dokąd teraz zmierzamy?

Gdyby ekspert od nauk politycznych był w stanie sporządzić prosty model działania tego Trójkąta Bermudzkiego, zacząłby od sprawdzenia założeń tej polityki. Nie ulega wątpliwości, że żadna teoria nie jest lepsza od swoich założeń.Wersja tych założeń przyjęta przez Rezerwę Federalną polega na wywołaniu pozytywnego efektu majątkowego, który ostatecznie doprowadzi do poprawy nastrojów i inwestycji. Barometrem sukcesu jest giełda, jednak
czy istnieje rzeczywista korelacja giełdy z majątkiem lub zamożnością? Giełda
ma najwyraźniej dobrą passę, jednak czy wszyscy, w tym zwykły Kowalski, odnosimy z tego tytułu korzyści? Niewątpliwie nie. Własność akcji ogranicza się niemal wyłącznie do górnych 10% populacji. Podziały społeczne są obecnie o wiele większe, niż w czasach przed kryzysem.

W Japonii sytuacja jest bardziej otwarta – Japończycy chcą po prostu utworzyć bańkę spekulacyjną. Zaznaczam – bańkę spekulacyjną. To interesujące, biorąc pod uwagę,
że politycy latami twierdzili, że nie da się określić, kiedy powstaje bańka spekulacyjna. Podejrzewam, że aktywna chęć utworzenia bańki jest bardziej widoczna. Zdziwieni?
Ja na pewno jestem, z drugiej strony jednak abenomika to dla mnie „chińszczyzna”.

Założenie zatem nie sprawdza się, jak jednak poradzą sobie z porażką politycy? Zmienią kierunek polityki? Nigdy! To by było gorsze, niż bluźnierstwo! Ulica jednokierunkowa to taka, na której pojazdy mogą się poruszać wyłącznie w jednym kierunku, nigdy w przeciwnym. Opcjonalność jest dla demokracji i systemów kapitalistycznych, nie na czasy kryzysu.
W czasach kryzysu potrzebujemy dalekosiężnych planów naszych wielkich przywódców, pardon, polityków i banków centralnych, którzy nami pokierują. Ich boska wizja przeprowadzi nas bezpiecznie na suchy ląd, prosto na plaże krainy, w której zawsze świeci słońce.
Nie, odpowiedź brzmi: „należy zrobić jeszcze więcej”. Weźmy na przykład poluzowanie ilościowe (QE) przedłużone w nieskończoność przez Bank of Japan 4 kwietnia. Miesiąc
po tym eksperymencie rentowności japońskich obligacji rządowych (JGB) wzrosły, a nie zmalały.
 
Krzywa dochodowości poszła ostro w górę, oczekiwania inflacyjne są niskie, ale Nikkei i para USD/JPY zyskały na wartości. Czyżby sukces? Tak, z wyjątkiem jedynego obszaru, który chcieliście zmienić: rentowności i krzywej dochodowości!Z drugiej strony, aby ta metoda zadziałała, giełda musi stale wyprzedzać spadek JGB. Rządowy fundusz emerytalny zarządza kwotą przekraczającą 1 bln USD. Na co ją przeznacza? 65% na JGB i niecałe 11% na akcje. Dlatego na tablicy wyników powinno widnieć obecnie równanie:
650 mld USD x (146,50 – 143,50) = 2% =  - 13 mld USD.  110 mld USD  x 40% =  48 mld USD. Zysk netto o 35 mld USD, ale...
Co się stanie, jeżeli Nikkei straci 10%? Z 48 mld USD zrobi się 37 mld USD, a nowa cena równowagi rynkowej na poziomie 138,50 jest odległa o zaledwie pięć cyfr.
 
Taka cena spowodowałaby, że Japonia straci, a nie zyska, a ponadto podwyższyłaby cenę finansowania 240% wskaźnika długu do PKB. Według niektórych zarządzających makrofunduszami, w tym m.in. Kyle’a Bassa, za niecałe 12-18 miesięcy nastąpi załamanie gospodarki japońskiej. Być może Japonia powinna bardziej uważać na to, czego pragnie. Moje wnioski na temat Japonii są następujące:

1. Scenariusz japoński nie jest ani czarny, ani biały; jest to stały, stopniowy proces. Japonia znana jest z powolnego wprowadzania zmian do swoich procesów politycznych
i za rok od dziś niewiele istotnych rzeczy ulegnie zmianie. Tak, Nikkei może zapoczątkować sekularną hossę, co zapowiadał ostatnio Stanley Druckenmiller w Nowym Jorku, jednak indeks zyskał już 60% od dołka. Biorąc pod uwagę spowolnienie Chin i Europy, najprawdopodobniej nastąpi znaczna korekta, i to szybko.

2. Nieprzewidzianym efektem nieskończonego poluzowania ilościowego w Japonii jest
jak dotąd (przedstawiona powyżej) wyższa rentowność – wyższa nawet od ostatniego wzrostu stóp amerykańskich – para USD/JPY kwalifikuje się do istotnej korekty w dół
do poziomu 95/96.

3. Japonia nie zbankrutuje w ciągu 12 miesięcy ani nawet w ciągu 12 lat, ale nadzieje
na ożywienie gospodarki osłabną, i to wkrótce. Popatrzmy, jak lipcowe wybory do wyższej izby Zgromadzenia Narodowego stają się ostatecznym celem abenomiki. Premier Shinzo Abe musi zapewnić sobie 63 i 100 nowych mandatów: 63 mandaty, aby utrzymać tempo swojej polityki gospodarczej, i 100 mandatów dających mu większość konieczną do zmiany konstytucji.
 
„Tanie pieniądze” to najłatwiejszy etap trójfilarowej strategii premiera, dzięki któremu został wybrany. Nie będzie możliwe prawidłowe zastosowanie odpowiednich bodźców i praca
nad stroną podaży w gospodarce ze względu na strukturę, brak imigracji, koszty opieki zdrowotnej i starzenia się społeczeństwa. Mimo iż dobrze życzę Japonii, zastosowanie ekonomicznego Trójkąta Bermudzkiego w niczym nie pomoże. Akurat Japonia, ze wszystkich krajów, powinna wiedzieć o tym najlepiej – w końcu to ona wymyśliła ekonomiczną wersję tej koncepcji!

Innym kluczowym wydarzeniem będą wybory w Niemczech.Bitwę (wybory) w Niemczech wygra kanclerz Angela Merkel, jednak najprawdopodobniej przegra wojnę: musi podjąć wyraźne działania. Tego oczekuje Europa. Tego potrzebuje rynek. Problem w tym, że Merkel nie może sobie na to pozwolić.Umorzenie długu (tzw. bail-in) oznacza spadek ratingu Niemiec, natomiast kontynuacja oszczędności odbędzie się kosztem eksportu
i długoterminowego wzrostu. Który scenariusz należy wybrać? Osobiście uważam, że Merkel odniesie porażkę – porażkę dotyczącą porozumienia. Już teraz brakuje jej większości kanclerskiej, a po wyborach stanie się zakładnikiem Zielonych i SPD. Utrzymanie się przy władzy oznacza kapitulację. Po prostu.Będzie to jednak koniec miesiąca miodowego
dla Europy. Niemcy nie są w stanie zbawić Europy. Każde państwo europejskie musi zdać sobie sprawę z tego, że ożywienie wynika z jego własnej chęci do podjęcia reform
i przełknięcia gorzkiej pigułki rzeczywistości. O ile jakiś znacznie gorszy kryzys nie sprawi,
że się wcześniej obudzimy, Europa podzieli los Japonii.
Oznacza to, że okres od lipca do października to bardzo ważny czas dla tego eksperymentu. Uważamy, że wybory w Niemczech zmienią bieg wydarzeń, jednak w lipcu może nastąpić niespodzianka, chyba, że pan Abe uzyska kontrolę nad rentownościami JGB.

Podsumowanie polityki

Rezerwa Federalna sonduje teren metodą „zawężania”, ale prezes Fed, Ben Bernanke, finansuje deficyty budżetowe dzięki poluzowaniu ilościowemu. Będzie zatem kontynuował tę politykę, mniej agresywnie, ale QE jeszcze się nie skończy.
Bank of England w lipcu będzie miał nowego prezesa. Zapoczątkuje to politykę w stylu amerykańskim, tj. znajdującą się w samym centrum ekonomicznego Trójkąta Bermudzkiego, przy czym główną ofiarą tej polityki będzie funt szterling.
Bank of Japan wkrótce skoryguje zapadalności zakupów – które staną się dłuższe
i pogłębione – wraz ze zbliżającymi się wyborami w lipcu.
Europejski Bank Centralny jest bliski, bardzo bliski podjęcia jakichś działań, które z daleka zalatują poluzowaniem ilościowym. Sprzedaż „chorego człowieka Europy” – Francji – wydaje się w tym kontekście bardzo sensowna.

Strategia
Wkraczamy w fazę uświadomienia sobie globalnego spowolnienia gospodarczego.
W przeciwieństwie do sytuacji sprzed trzech miesięcy, obecnie politycy zdali sobie sprawę, że wzrost gospodarczy nie powróci w ciągu sześciu miesięcy, jak to zwykle z upodobaniem podawali na konferencjach prasowych. Dlatego latem Rezerwa Federalna, Bank of England, Bank of Japan, Międzynarodowy Fundusz Walutowy i Europejski Bank Centralny znów zostaną wezwani do tablicy i… ponownie zrobią to samo.
 
Klasyczny dołek G10 w odniesieniu do wzrostu/danych… kilka niższych wierzchołków
dla gospodarki światowej…
Polityka sama w sobie nie jest zła, zły jest jedynie jej zasięg. Zgadzam się z Jeffem Gundlachem, który uważa, że poluzowanie ilościowe potrwa jeszcze długi czas, ale również
z poglądem, że jedyne, co może nam pomóc w wydostaniu się z tej matni to innowacyjność
i realistyczne podejście. W jaki sposób godzę te dwa poglądy?Dopuszczając 70% prawdopodobieństwo, że czwarty sezon serialu „przeciąganie i udawanie” potrwa od lipca do października (wybory w Niemczech i w Japonii), co doprowadzi do naszej japonizacji (dezinflacja, brak wzrostu gospodarczego i produktywności oraz starzejące się społeczeństwo).
 
Istnieje 30% prawdopodobieństwo, że do lipca nastąpi zapaść – rozumiana jako załamanie rynku lub narastanie napięć społecznych, upadki rządów i presja na system finansowy.
Czeka nas nowy kryzys. Nasze rządy i banki centralne aktywnie szukają baniek spekulacyjnych. Dlatego prawdopodobieństwo pęknięcia którejś z tych baniek musi wzrosnąć proporcjonalnie do desperackich działań polityków.

Lokata kapitału   
Pomimo zdecydowanych poglądów jesteśmy zwolennikami bardzo zrównoważonego podejścia do inwestowania:
70% naszych aktywów wchodzi w skład Zrównoważonego Portfela Saxo, który opiera się na podejściu opisanym w podręczniku finansów osobistych pt. Fail-Safe Investing: Lifelong Financial Security in 30 Minutes autorstwa amerykańskiego analityka inwestycyjnego
i polityka, Harry’ego Browne’a.

•    25% aktywów zainwestowaliśmy w akcje amerykańskie w celu uzyskania mocnego zysku w okresie dobrej koniunktury. W odniesieniu do tej części portfela Browne zaleca podstawowy fundusz indeksowy S&P 500, np. VFINX czy FSKMX;
•    25% aktywów zainwestowaliśmy w amerykańskie obligacje skarbowe, które przynoszą przyzwoity zysk w okresie dobrej koniunktury i przy deflacji (jednak
w pozostałych fazach cyklu koniunkturalnego ich wyniki są słabe);
•    25% aktywów zainwestowaliśmy w gotówkę, aby zabezpieczyć się przed okresami „wąskiego pieniądza” czy recesji. W tym przypadku „gotówka” oznacza fundusz rynku pieniężnego (należy zauważyć, że obecna recesja jest nietypowa, ponieważ pieniądz jako taki nie jest wąski – stopy procentowe są bardzo niskie);
•    25% aktywów zainwestowaliśmy w metale szlachetne (złoto), aby zabezpieczyć
się w okresie inflacji. Browne zaleca złote monety.

Dokonaliśmy własnych oszacowań i od jutra na TradingFloor.com dostępne będzie wprowadzenie do Zrównoważonego Portfela Saxo (wraz z zyskami w ujęciu historycznym).
15% zainwestowaliśmy również w „model żółwia”, który zasadniczo jest modelem opcyjnym złożonym z transakcji o wysokiej zmienności, cechującym się wysokim lewarowaniem,
ale również ścisłą dyscypliną.15% dopuszczamy wreszcie na inwestycje w transakcje alfa
lub transakcje kierunkowe. Oto kilka pomysłów, które naszym zdaniem mogą się sprawdzić w okresie dłuższym niż do przyszłego tygodnia:

W ramach modelu alfa koncentrujemy się obecnie na następujących transakcjach:
1.    Krótkie pozycje w AUD. Jesteśmy przekonani, że koniec lub wstrzymanie supercyklu na rynkach towarowych nie tylko negatywnie wpłynie na Australię, ale również stanowić będzie przykra niespodziankę pomimo licznych ostrzeżeń i sygnałów pojawiających się od miesięcy, biorąc pod uwagę, że złoto osiągnęło wierzchołek ponad 12 miesięcy temu. Sprzedajemy AUD.
2.    Krótkie pozycje w OAT – francuskich obligacjach rządowych. Są to nowe pozycje otwarte po tym, jak w kwietniu japońscy inwestorzy wyparli fundusze krajowe jako najwięksi nabywcy francuskich obligacji rządowych – to znana rozgrywka sezonowa, w ramach której japońskie zakłady ubezpieczeń na życie i fundusze w pierwszych miesiącach skupiają się na inwestycjach zagranicznych, aby pod koniec roku (31 marca) wypełnić swoje nowe „mandaty”.  Krótkie pozycje w OAT to gra
na europejskie poluzowanie ilościowe. Zauważalna jest presja ze strony Club Medu na rozluźnienie zasad dotyczących zabezpieczeń i zwiększenia finansowania. Sprzedajemy „chorego człowieka Europy”.
3.    Rozpoczęła się hossa w odniesieniu do dolara amerykańskiego. W bieżącym cyklu manipulacji walutowych nie widzimy alternatywy dla długich pozycji w USD. Stany Zjednoczone rozpoczęły wcześnie i zataczamy obecnie koło, przy czym ostatecznym pionkiem będzie EUR. Naturalnie w lipcu będzie to poprzedzone ustanowieniem Marka Carneya jako nowego prezesa Bank of England. Obecnie mamy krótkie pozycje w parach GBP/USD i EUR/USD.
4.    Długie pozycje w obligacjach EMG. Ogólnie pomijana jest słabość w grupach BRIC
i EMG. Owszem, ich wyniki były słabe, ale nawet państwa odnoszące sukcesy,
jak Polska, Chile czy RPA, wymagają dalszego poluzowania polityki pieniężnej. Nastąpi to nieco zbyt późno, biorąc pod uwagę, że u podstaw większości danych makroekonomicznych leży inflacja, jednak kursy walutowe i stopy procentowe zostaną skorygowane. Kupujemy głównie mocne obligacje EMG: polskie, chilijskie, rosyjskie vs. OAT/BTP.
5.    Nadmierna ekspozycja na obligacje. Od jakiegoś czasu mamy nadmierna ekspozycje na obligacje i nadal je lubimy. Nie jest to już wyłącznie gra oparta na wycenie,
ale również na zakamuflowanej „opcji sprzedaży na akcje”, którą obligacje skorygują – nie, żebyśmy to przewidywali.
6.   
Pod względem współczynnika alfa mamy neutralna pozycję w akcjach; beta (Zrównoważony Portfel Saxo daje nam długie pozycje). W świecie, w którym ma miejsce drukowanie pieniędzy i iluzje polityki pieniężnej, akcje mogą przynieść zysk plus-minus 25%.
Chcemy po prostu zaczekać na negatywne wykresy i błędy polityczne, aby uruchomić krótkie pozycje.

Nieznaczne zmiany języka stosowanego przez Fed będą nadawać ton w krótkiej perspektywie czasowej, jednak muszę przyznać, że wzrost rentowności JGB może wskazywać na to, co mój przyjaciel, pan E, nazywa „końcem sprzedaży Bernanke”. Jeżeli to prawda, będziemy świadkami rozpoczęcia tradycyjnej rundy sprzedaży w maju, przy czym ryzyko polityczne stanowić będą lipcowe wybory do wyższej izby japońskiego Zgromadzenia Narodowego i wrześniowe wybory w Niemczech. Ryzykiem w ogonie rozkładu pozostaje Cypr, ogólny wzrost gospodarczy, napięcia społeczne i znaczne osłabienie instytucji finansowych.

Cypr ogłosił właśnie, że wdrożone tymczasowe środki kontroli kapitału nie zostaną zniesione jeszcze przez co najmniej dwa kolejne miesiące. Tymczasowe środki kontroli kapitału obowiązują na Islandii już piąty rok. Obstawiamy, jak długo obowiązywać będą ograniczenia na Cyprze?
Wnioski
Japonia nie stanowi zdarzenia binarnego, jednak poluzowanie ilościowe w stylu tokijskim ocaliło skórę inwestorów w pierwszym i drugim kwartale tego roku. Od tej pory postępy Japonii będą przebiegały powoli i stopniowo. Ostatecznie nastąpi powrót deflacji i aprecjacji JPY.
Nowoczesna teoria pieniądza została trafiona i zatopiona, ale nie Atlantyda – efekt majątkowy jest niczym narkotyczna wizja.
Niezbędne będą jednostki: wynalazcy, rzemieślnicy, konsumenci i inwestorzy, ponieważ świat potrzebuje innowacji, apetytu na życie i ryzyko oraz wiary w siebie.
Ekonomiczny Trójkąt Bermudzki zrobił z nas wszystkich beneficjentów uprawnień, kreując wersję życia, w której wolimy wierzyć, że żadne zmiany nie są dobre.



Steen Jakobsen, Główny ekonomista, Saxo Bank


Żeby było dobrze, musi być źle Warszawa, 16 maja 2013 r.

Wiele europejskich państw znalazło się w kłopotliwej sytuacji. Chcąc uczestniczyć projekcie o nazwie „Unia Europejska” muszą liczyć na coś, co doprowadzi zapewne
do jej rozłamu. Innymi słowy, aby opłacało im się zostać, musi się zdarzyć wiele, by całe przedsięwzięcie, zapoczątkowane w latach 50. ubiegłego stulecia, rozpadło się w drobny mak.

Niektórzy twierdzą, że państwa są jak gigantyczne korporacje, które powinny sumiennie liczyć koszty. W dobie kryzysu wydatki związane z pozostawaniem we Wspólnocie rosną,
zaś rosnące problemy gospodarcze wydają się pożerać wiele z korzyści, które stowarzyszanie się powinno przynosić. Nie mówię tutaj oczywiście o nudnej anegdocie Kazimierza Marcinkiewicza opowiadającej o znoju unijnych negocjacji i wpychania mu przez brytyjskiego ministra finansów portfela do kieszeni. Wydarzenia ostatnich tygodni pokazują, że rosnące zaangażowanie kapitałowe członków UE w zabezpieczenia służące ratunkowi kolejnych państw i wizja coraz ściślejszej współpracy bankowej i fiskalnej podmiotów zrzeszonych, nie wszystkim się uśmiechają. Co więcej, i to różni właśnie państwa od korporacji, zamiast rady nadzorczej, liderzy państw czują na karku oddech milionów wyborców, którzy nie chcą ponosić konsekwencji nieswoich czynów. Zresztą, rady nadzorcze nie wychodzą na ulice.

Sztandarowym przykładem państwa, które musi rozwiązać paradoks, jest Wielka Brytania. James Cameron obiecał, że zrobi wszystko, by w 2017 roku zorganizowano referendum,
w którym obywatele Zjednoczonego Królestwa zdecydują czy chcą być częścią Wspólnoty. Gdyby głosowanie odbyło się jutro, sprawa byłaby przegrana. Jak wskazują badania Pew Global Attitudes Project, jedynie 26% Brytyjczyków uważa, że członkostwo w Unii jest dla gospodarki korzystne, a tylko 43% ma wobec Unii pozytywne odczucia. Referendum zapewne się odbędzie, stanowiąc ważny element kampanii wyborczej przed wyborami parlamentarnymi w 2015 roku. Z tak głośnych haseł jak opuszczenie Unii, Labour Party
nie zrezygnuje.
Wielka Brytania stoi na rozdrożu. Jeżeli Unia w odpowiedzi na kryzys zdecyduje
się na silniejszą integrację, poprzez budowę prawdziwej unii walutowej i fiskalnej, nawet
w długim terminie, Brytyjczycy grzecznie podziękują i wyjdą. Z drugiej strony, powstrzymanie się europejskich liderów od wprowadzenia zmian na rzecz wzmocnienia integracji, niechybnie doprowadzi do rozpadu Unii. Interesem Wielkiej Brytanii jest utrzymanie statusu, w którym Europa znajdując na skraju przepaści, wykona duży krok naprzód.

W podobnej sytuacji znajduje się Południe, o którym napisano już wiele. Gorset zobowiązań narzucany przez unię walutową sprawia, że nie mogą dokonać swobodnej dewaluacji,
a wątpliwe, by bez tego ich gospodarki odzyskały konkurencyjność. Szczególnie, że w latach 1999-2011 koszty pracy m.in. w Grecji, Hiszpanii i Portugalii wzrosły w odniesieniu
do Niemiec o 19% do 26%. Wieloletnia recesja to najbardziej optymistyczny scenariusz
dla krajów borykających się z kryzysem zadłużenia, który szybko się nie skończy. Jedyne,
co może uratować południowe gospodarki, to pomoc Międzynarodowego Funduszu Walutowego lub EBC. Kosztem jest pozostanie w unii walutowej, ograniczającej (jeśli nie eliminującej) możliwości kształtowania polityki monetarnej. Zacieśnienie współpracy
w ramach Unii to jeszcze mniej możliwości. Nie zapominajmy o społeczeństwie. Ich rządy wykształciły i porzuciły co najmniej jedno pokolenie. Efekt? Greccy nacjonaliści ze Złotego Świtu od wielu miesięcy urządzają sobie rajdy po emigranckich dzielnicach chodząc pod rękę z policją. Na kolejne podobne wydarzenia w innych krajach nie będziemy długo czekać. Rady nadzorcze tego nie robią.



EUR/USD wciąż próbuje skończyć z powrotami do 1,3000. Chwilowy spadek USD/JPY. Warszawa, 14 maja 2013 r.

W nocy EUR/USD prześlizgnął się z powrotem ponad poziom 1,3000, gdy przez chwilowy spadek kursu USD/JPY “zielony” znalazł się w defensywie. Dziś rano czekamy, aż odczyt ZEW dla Niemiec wskaże nam dalszy kierunek.Obligacje japońskie miały w nocy kolejną rozhuśtaną sesję, a pokaz mocy z końca sesji poprzedniej nocy nie dał rady się utrzymać. Rentowność obligacji 10-letnich to nadal marne 85 punktów bazowych, ale osiągnęła ona nowy roczny rekord. Znowu, nie chodzi o wielkość rentowności, ale o prędkość tego ruchu - jest ona o kilka odchyleń standardowych większa od normalnej, ze względu na nadejście Wielkiego Ruchu Kurody. Dla perspektywy: rekord rentowności 10-latek z 2011 r. wynosił ponad 135 punktów bazowych. Wydaje się, że pary krzyżowe jena przyjęły tę wiadomość dobrze i nie uznały jej za bodziec do jakiejś panicznej wyprzedaży – jest to nowa dynamika, której trzeba się trzymać. Rentowności dla obligacji 5-letnich zamknęły notowania
na poziomie prawie 40 punktów bazowych, powyżej maksimów z 2012 r.

W Europie fundusze ratunkowe zmierzają do Grecji i na Cypr, ale w ostatnich tygodniach spready państw peryferyjnych trochę się rozluźniają i poszerzają – chociaż pod względem kierunku dla wszystkich obligacji w Europie mamy wyprzedaż. Interesujące jest to, że dzieje się tak, gdy wszyscy zaczynają coraz głośniej mówić o ryzyku spadku inflacji. Jutro poznamy liczby dotyczące PKB Francji i Niemiec za I kw.

Co dalej?

Dziś rano Szwecja publikuje dane o inflacji – szczególnie słabe dane mogą zaważyć na losach korony szwedzkiej, gdyż przy stopie procentowej na poziomie 1,00% Riksbank nadal ma nieco przestrzeni dla działań politycznych. Inflacja bazowa przemyka się tuż obok, nieco poniżej 1,00% w ujęciu rok do roku w ciągu ostatnich 12 miesięcy, a słaba gospodarka europejska, stagnacja bańki na szwedzkim rynku nieruchomości i niższe ceny ropy naftowej mogą zacząć ściągać inflację jeszcze niżej.

Dziś rano mamy także ankietę ZEW dla Niemiec, która w rzeczywistości często wyprzedza rynek akcji o kilka miesięcy, a jej wyniki dwa miesiące temu zaczęły się pogarszać, ale popatrzmy, czy spokojniejsza sytuacja w Europie i zaskakujące zyski na rynkach akcji zwiększą zaufanie. W zeszłym tygodniu mieliśmy niesłychanie pozytywne dane o produkcji
i zamówieniach w fabrykach w Niemczech w marcu – zobaczymy, czy te dane sprowadzą nas z powrotem na bardziej negatywną ścieżkę, na której dane niemieckie ostatnio
się znajdowały.

Uwagi techniczne

EUR/USD – 1,3000 oczywiście w centrum uwagi, ale już zdążyliśmy się przyzwyczaić do tych wycieczek tam i z powrotem; także 200-dniowa i 55-dniowa średnia ruchoma zbiegają się
na tym poziomie. Silniejszy opór wyżej w rejonie 1,3030/50 – jeśli kurs przebije się przez
te okolice (nie rozumiem, czemu miałby to zrobić…), wówczas trzeba będzie porzucić negatywne taktyczne nastawienie w tej kwestii. W przeciwnym razie czekamy
na potwierdzenie przełomu w dół, a na zamknięciu kurs może zejść poniżej minimów niższych niż 1,2950.
USD/JPY – zwyżka wygląda dziś rano na trochę niepewną, gdyż przetestowaliśmy dzienny pivot na poziomie 101,35, ale jest jeszcze miejsce na konsolidację z powrotem w okolice 100,80 bez wywoływania zbytniej konsternacji byków. Ważny opór dla wzrostów znajduje się w rejonie 102,20/50. 100,00 to ostateczna granica – może nastąpić gigantyczna korekta, jeśli to wsparcie nie wytrzyma.
GBP/USD – potwierdzenie rozpadu formacji kanału – jest to przypomnienie, że wszystkie piękne formacje techniczne powstają po to, aby się rozpaść. Opór pojawia się teraz na poziomie nocnych maksimów 1,5332, a później wyżej w okolicach 1,5400. Jeśli chodzi
o spadki, mamy szansę na test 1,5250/00 i ostatecznie 1,5000.
EUR/GBP – przełom to przełom, lokalny opór ustąpił – ale był to przełom europejskiej pary w czasie sesji w Azji, więc moim zdaniem jego jakość jest wątpliwa. Jeśli zanurkujemy
z powrotem do przedziału, spodziewałbym się, że funt brytyjski na powrót zyska przewagę nad euro w dolnej granicy przedziału w okolicach 0,8400 – ale jeśli w Europie notowania tej pary będą się dziś utrzymywać powyżej poziomu 0,8500, obserwujcie opadającą linię konsolidacji w oczekiwaniu na ewentualny przełom i pojawienie się impetu wzrostowego.
USD/CHF – oczekuje na pojawienie się wsparcia w rejonie 0,9550/00, w miarę jak zbieramy siły do zwyżki w stronę parytetu.
EUR/CHF – nadal szuka trakcji po uporządkowanej konsolidacji; kluczowe wsparcia
na poziomach 1,2400 i potem z powrotem w kierunku 1,2350. Kolejnym kluczowym celem jest 1,2500 z preferencją do zwyżki, chociaż ciekaw jestem, co ta para zrobi, gdy DAX zdecyduje się jednak nie lecieć w kosmos na fali obecnej zwyżki.
AUD/USD – parytet jest oczywistym oporem, a 1,0100/20 to solidniejszy opór, jeśli nastąpi konsolidacja. W szerszej perspektywie przełom dawnego przedziału otworzył perspektywę spadków – zauważcie też potężną linię konsolidacji w gigantycznym trójkącie kończącym wszystkie trójkąty na wykresie poniżej – wystarczy przełom i będziemy mogli mówić
o poziomach takich jak 0,8500 lub nawet 0,8000.
 

USD/CAD – Nadal czekamy na pojawienie się wsparcia. Jeśli 1,0080/90 się osunie, możemy spaść do idealnego wsparcia na poziomie 1,0065. Co ważniejsze, zwyżka ponad poziom 1,0130/50 będzie potwierdzeniem neutralizacji ryzyka spadków. Wolę wzrosty.

Najważniejsze dane ekonomiczne
•    Nowa Zelandia – sprzedaż detaliczna w I kw. z wyłączeniem inflacji wzrosła o +0,5% kw./kw. wobec spodziewanych +0,8% i +1,9% w IV kwartale.
•    Wielka Brytania – indeks cen domów wg RICS w kwietniu wzrósł o +1% wobec spodziewanych +2% i -2% w marcu.
•    Japonia – krajowy CGPI w kwietniu zmienił się o +0,1% m/m i 0,0% r/r wobec spodziewanych odpowiednio +0,1%/-0,2% i -0,5% r/r w marcu.

Najbliższe ważne wydarzenia w kalendarzu ekonomicznym (wszystkie godziny – GMT)
•    Szwecja - CPI w kwietniu (0730)
•    Strefa euro - produkcja przemysłowa (0900)
•    Strefa euro – ankieta ZEW w maju (0900)
•    Niemcy – ankieta ZEW w maju (0900)
•    USA – optymizm małych przedsiębiorstw w kwietniu wg NFIB (1130)
Japonia - wskaźnik zaufania konsumentów w kwietniu (0500



John J.Hardy, Head Of FX strategy, Saxo Bank


USD na szczycie – czy może się przebić? Warszawa, 14 maja 2013 r.



Po dużych zmianach z zeszłego tygodnia dolar amerykański umacnia się do pozycji, jaką zajmował w dłuższej perspektywie - czy może pójść jeszcze dalej i odnotować nowe rekordy?.

Na rynku obligacji japońskich mieliśmy wczoraj w nocy kolejną szaloną sesję, a handel znów w pewnym momencie stanął, jednak pod koniec wczorajszej sesji dla najdłuższego krańca krzywej, rentowność znacznie się wycofuje z maksimów całego dnia, więc zastanawiam się, czy obawy przed paniką nie są jak na razie przesadzone. W każdym razie kurs USD/JPY wystrzelił ponad poziom 102,00, po to tylko, by do rozpoczęcia sesji w Europie znacznie zejść poniżej maksimów – czy jesteśmy świadkami powtórki ruchu, jaki widzieliśmy po posiedzeniu BoJ? Następnie zanotowano szybki zryw w górę Nadal nie jestem przekonany, czy uda nam się uniknąć znacznej zwyżki jena w którymś momencie – a jeśli zanurkujemy z powrotem poniżej poziomu 100, rozczarowanie będzie gigantyczne także z innymi parami krzyżowymi jena. Aby dla jena nastąpiła jakakolwiek zwyżka, potrzebne byłyby dwie rzeczy: zwyżka notowań obligacji i zakrojona na szeroką skalę wyprzedaż ryzykownych aktywów. Ale muszę podkreślić, że nie ma to nic wspólnego z oczekiwaniem, że w dłuższej perspektywie jen będzie słaby. Omdlenie jena przyszło po tym, jak G7 zdecydowało się podtrzymać opinię, że Japonia nie próbuje manipulować walutą; kraj ten będzie potrzebował, aby klapki na oczach reszty świata dobrze się trzymały na swoim miejscu, jeśli ma mu się upiec jego obecna polityka. Być może Chiny zareagują jako pierwsze, jeśli jakikolwiek pojedynczy kraj odpowie konkretnymi środkami politycznymi.

Tuż przed weekendem dostaliśmy artykuł Hilsenratha z WSJ, opublikowany tuż po zamknięciu sesji w USA, o istnieniu którego plotki krążyły już wcześniej. W artykule tego autora, rzekomo wtajemniczonego w kulisy prac Rezerwy Federalnej, nie było nic szczególnie zaskakującego, jedynie wprost wspomniano koncepcję, że Fed być może rozważa ograniczenie skupu aktywów – chociaż najciekawszą koncepcją w artykule było to, że Fed może planować spowolnienie swoich zakupów w sposób nieco mniej przewidywalny, niż to zrobił z działaniami akomodacyjnymi za rządów Greenspana w 2004 r. i później (ćwierć punktu na 17 kolejnych posiedzeniach FOMC). Zero Hedge opublikował nieco humorystyczny komentarz do artykułu Hilsenratha "z przypisami", który zapewne zawiera pewne ziarna prawdy pod względem tego, co sygnalizuje artykuł, jeśli rzeczywiście jest on artykułem “nieoficjalnej tuby Fedu”, zwłaszcza koncepcję, że Fed wolałby, aby aktywa ryzykowne nie poruszały się nadal w brutalnie jednokierunkowy sposób, gdyż istnieje ryzyko negatywnego szoku, kiedy Fed w końcu jednak wciśnie hamulec. Może Rezerwa wreszcie uświadamia sobie, że nadmuchuje bańkę?

Wykres: Indeks dolara
Interesujące spostrzeżenie jest takie, że przebiliśmy się przez górną granicę formacji flagi
dla indeksu dolara amerykańskiego, a przed nami być może nowe rekordy w skali wielu lat, jeśli pokonamy tę lokalną poziomą linię oporu.

 


EUR/USD – wszystko w okolicach poziomu 1,3000, choć jak do tej pory dzienny pivot
był faktycznym ważnym poziomem oporu. Obawiam się, że przed nami jeden zdradliwy atak
na zlecenia stop z powrotem powyżej poziomu 1,3000, a potem załamanie kursu,
ale i tak musimy zajmować krótkie pozycje. Aby moje przekonanie co do dalszych spadków osłabło, ewentualna zwyżka spowodowana przymusowym zamykaniem krótkich pozycji musiałaby się zamknąć powyżej poziomu 1,3030/60.

USD/JPY – 100,00 jest teraz kluczowym strukturalnym wsparciem. Oporem jest 102,50 – nadal jestem ciekaw, czy zobaczymy masowe kupowanie jena na pokrycie krótkich pozycji (ang. short cover) w którymś momencie, jeśli ryzykowne aktywa osłabną – teraz jednak
nie ma jeszcze żadnych rzeczywistych technicznych sygnałów ostrzegawczych, ale gdybyśmy faktycznie mieli otwarcie z wyprzedażą, to by potwierdzało rozbieżny impet na wykresie tygodniowym. Tymczasem jeśli rynki obligacji rządowych nadal będą się waliły, możemy
tak naprawdę zobaczyć paraboliczne ruchy w drugą stronę.

GBP/USD – ładny test dolnej krawędzi kanału. Kanał jest piękny i doskonały, podejrzewam więc, że zostanie bardzo szybko przełamany, gdyż te piękne kanały nigdy nie utrzymują
się wiecznie i rozpadają się właśnie wtedy, gdy są najpiękniejsze, że tak powiem. Opór mamy na poziomie pivotu dziennego w rejonie 1,5380, jak to już dziś rano widzieliśmy. Powyżej tego poziomu po gwałtownej zwyżce spowodowanej zamykaniem pozycji być może zobaczymy test poziomu 1,5400, a w najgorszym przypadku nawet 1,5450, ale nastawiam
się mocno na tryb „przetestujmy 1,5000”.
Wykres: GBP/USD
 

USD/CHF – szczególnie interesujący; strukturalna przewaga długich pozycji, a w kartach możemy mieć w końcu test parytetu. Pytanie, czy najpierw nastąpi zdradziecki ruch wstecz, gdzie 0,9550/0,9500 może być strefą ewentualnego wsparcia.
AUD/USD – parytet wzięty, w dość imponujący sposób. Jeśli to za dużo i za szybko, możemy zobaczyć cofnięcie się kursu do poziomu 1,0100/1,0120, ale wydaje się, że kości zostały rzucone dla dalszych spadków. Zauważcie, że minima znajdowały się nieco poniżej 61,8% poziomu zniesienia ruchu od minimum z lata 2012 r. (poniżej poziomu 0,9600) do maksimów na poziomie 1,0600+.
USD/CAD – spodziewam się zwrotu z powrotem ku wzrostom, poziom 1,0100 posłuży jako pierwsze wsparcie.
Najważniejsze dane ekonomiczne
•    Nowa Zelandia – indeks cen domów wg REINZ w kwietniu wzrósł +0,8% m/m,
a sprzedaż domów wzrosła o 25,2% r/r.
•    Australia – ocena sytuacji przedsiębiorstw w kwietniu wg NAB pogorszyła się o -6 pkt. wobec -7 pkt. w marcu.
•    Australia – ocena zaufania przedsiębiorstw w kwietniu spadła o -2 pkt. wobec +2 pkt. w marcu.
•    Chiny – produkcja przemysłowa w kwietniu wzrosła o +9,3% r/r wobec spodziewanych +9,4% i +8,9% w marcu.
•    Chiny – sprzedaż detaliczna w kwietniu wzrosła o +12,8% r/r zgodnie
z oczekiwaniami; dla porównania wzrost w marcu wyniósł +12,6% r/r.
•    Szwajcaria – w marcu sprzedaż detaliczna spadła o -0,9% r/r wobec wzrostu o 2,3% w lutym.
Najbliższe ważne wydarzenia w kalendarzu ekonomicznym (wszystkie godziny – GMT)
•    USA – wstępne dane dotyczące sprzedaży detalicznej w kwietniu (1230)
•    Wystąpienie Plossera z amerykańskiej Rezerwy Federalnej (1530)
•    Nowa Zelandia – sprzedaż detaliczna w I kw. (2245)
•    Wielka Brytania - bilans cen domów wg RICS w kwietniu (2301)
Japonia – wskaźnik cen krajowych dóbr korporacyjnych w kwietniu (2350)



John J. Hardy, Head of FX strategy, Saxo Bank


W zeszłym tygodniu redukcja zasobów złota w ramach ETP przyspieszyła
Warszawa, 13 maja 2013 r.



Jak wynika z danych zestawionych przez Bloomberga, łączna wielkość zasobów złota
w ramach produktów notowanych na giełdzie (ang. Exchange Traded Products) zmalała
w zeszłym tygodniu o 34,3 tony. Był to trzynasty tydzień z rzędu, kiedy to inwestorzy wycofywali się z inwestycji; przy zasobach o łącznej wielkości 2 227,8 ton jest to obecnie najniższy poziom od lipca 2011 r. Zeszłotygodniowe umocnienie się dolara, które nastąpiło po nieudanej próbie przebicia się ceny złota powyżej oporu na poziomie 1 488 USD/uncja, spowodowało pewną dalszą wyprzedaż, zwłaszcza ze strony inwestorów instytucjonalnych, którzy w coraz większym stopniu szukają lepszych okazji inwestycyjnych w innych klasach aktywów, jak np. akcje.

 Zasoby ETP    Złoto    Srebro    Platyna    Pallad
    (wszystko w tonach metrycznych)
10 maja 2013 r.    2227,8    19436,8    51,9    65,3
03 maja 2013 r.    2262,1    19427,8    52,2    66,3
Zmiana poziomu zasobów    -34,3    9,0    -0,3    -1,0
Zmiana ceny    -1,5%    -1,0%    -0,4%    2,1%
Średnia z 4 tygodni    2597,6    19442,2    51,4    65,6
Maksimum w ciągu 1 roku    2632,5    19738,2    52,4    67,3
Minimum w ciągu 1 roku    2239,2    17466,4    41,1    57,3



Ole Hansen, Head of commodity strategy, Saxo Bank



Banki obniżają stopy procentowe na potęgę Warszawa, 9 maja 2013 r.

 

Wzrost na rynkach wschodzących pozostał silny dzięki zastosowaniu odpowiedniej polityki fiskalnej i pieniężnej, a ubiegłoroczne wyhamowanie wynikało przede wszystkim z niższego popytu na produkcje z gospodarek rozwiniętych.
W szczególności import w strefie euro został ograniczony przez konsolidacje fiskalną – spadek o 0,9% - podczas gdy tempo wzrostu importu amerykańskiego zwolniło do 2,4%. Mimo iż konsolidacja fiskalna nadal negatywnie wpływa
na konsumpcję prywatną i import, przewiduje się jej poluzowanie, co przyczyni się do wzrostu na rynkach wschodzących. Przyjmujemy jednak prognozy poniżej poziomów z lat 2010-2011, ponieważ tegoroczne krajowe polityki wzrostu zapewnią mniejsze wsparcie dla gospodarek rozwijających się.

Lepsze prognozy dla handlu światowego umożliwią gospodarce chińskiej w tym roku powrót do wzrostu powyżej 8%. Wzrost liczby kredytów jest nadal szybki - 15% - a finansowanie pozostaje stosunkowo swobodne, co gwarantuje, że popyt krajowy będzie wspierać gospodarkę w najbliższych kwartałach. Ponadto dość ostrożna równowaga fiskalna sugeruje, że jest jeszcze co nieco do zrobienia
w kwestii wydatków publicznych w celu stymulacji wzrostu, o ile rząd uzna
to za konieczne. W dalszej perspektywie jednak prognozy nie przestawiają się tak różowo, a przejście z gospodarki opartej na eksporcie i inwestycjach
do gospodarki opartej na konsumpcji prywatnej musi być burzliwe i spowoduje stopniowy spadek rocznych stóp wzrostu.

 

Tabela 1.

PKB (%)

Wzrost

Spadek

 

2012

2013

2014

 

 

Świat

2,9

3,0

3,8

Polityka banków centralnych przyczyniła się do obniżenia ryzyka w ogonie rozkładu i do wzrostu zaufania. Handel światowy silniejszy niż przewidywano.

Wyższe ceny energii. Ryzyko kredytowe poprzez „zarażenie” ponownie obecne we Włoszech i w Hiszpanii.

Gospodarki rozwijające się i wschodzące

5,1

5,3

6,0

Szybsze odbicie się w strefie euro przyczyni się do wsparcia eksportu do tego regionu. Popyt krajowy nadal mocny.

Dewaluacje konkurencyjnych walut powodują zakłócenia w handlu. W strefie euro powrót napięcia wpływający na ograniczenie eksportu do tego regionu. Prawdopodobnie mniej elastyczna polityka.

Stany Zjednoczone

2,1

2,0

3,0

Ożywienie na rynku nieruchomości, wzrost liczby miejsc pracy wspierający popyt. Wyższe ceny nieruchomości umożliwiają naprawę bilansów.

Utrzymująca się niepewność co do polityki fiskalnej negatywnie wpływa na wydatki i inwestycje. Sekwestracja spowoduje ciecia wydatków sektora publicznego.

Strefa euro

-0,5

-0,3

0,7

Osłabienie konsolidacji we Włoszech na rzecz wsparcia wydatków sektora prywatnego. Hiszpania wdraża reformy wcześniej, niż przewidywano. Silniejsza konsumpcja prywatna w Niemczech.

Porażka w zakresie zmniejszenia niepewności co do Cypru i Włoch wpływa na pogorszenie nastrojów biznesowych. Osłabienie konsumpcji prywatnej we Francji.

Wielka Brytania

0,3

0,5

1,0

Polityka rządu i banku centralnego nadal ma charakter wspierający, w tym wspiera rynek mieszkaniowy.

Dalsze cięcia budżetowe ze względu na brak realizacji celów.

Chiny

7,8

8,2

7,5

Popyt krajowy powinien pozostać mocny. Wzrost liczby kredytów, wzrost podaży pieniądza wspierający gospodarkę.

Agresywne działania na rzecz ograniczenia spekulacji szkodliwe dla wzrostu. Nadmiernie „jastrzębi” bank centralny.

Japonia

2,0

1,0

1,0

Słaba waluta wspierająca eksporterów.

Słaba waluta niekorzystna dla przedsiębiorstw lokalnych potrzebujących towarów i nakładów zagranicznych. Wyższe ceny (importowanej) energii ograniczają konsumpcję.

Uwaga: PKB (produkt krajowy brutto) to wyrażona procentowo realna zmiana skorygowana o inflację w ujęciu rok do roku. Dane za 2012 r. są rzeczywiste, natomiast dane za 2013 i 2014 r. są prognozowane.

 

 

 

Mads Koefed, Saxo Bank

 



Elastyczna polityka wszystkich banków centralnych Warszawa, 9 maja 2013 r.

Ubiegły rok był dla banków centralnych wyjątkowo pracowity: amerykańska Rezerwa Federalna wprowadziła trzecią rundę programu poluzowania ilościowego, Europejski Bank Centralny (EBC) robił „co tylko mógł”, by ogłosić program bezpośrednich transakcji monetarnych (Outright Monetary Transactions, OMT), a Japonia kładła podwaliny pod „Abenomikę”. W tym roku nastąpi kontynuacja polityki wsparcia. Pomimo umiarkowanego wzrostu w Stanach Zjednoczonych, docelowa stopa bezrobocia w wysokości 6,5% raczej
nie zostanie osiągnięta przez kilka najbliższych kwartałów, a inflacja bazowa pozostanie niska ze względu na nadmierny potencjał, co oznacza kontynuację trzeciej rundy poluzowania ilościowego w tym i w 2014 r., mimo iż kwota może zostać obniżona pod koniec tego roku lub w roku następnym.

 

Ogłoszenie przez EBC programu OMT umożliwiło zmniejszenie nierównowagi mechanizmu transmisji polityki pieniężnej, na co wskazują dyferencjały rentowności w stosunku do Włoch i Hiszpanii. Dzięki temu EBC mógł zawęzić swój bilans, ponieważ spłaty pożyczek w ramach obydwu LTRO (operacji długoterminowego refinansowania) rozpoczęły się wcześniej tego roku. Zakłócenia nie pozostały jednak daleko w tyle, co udowodniły misja ratunkowa
dla Cypru oraz wybory we Włoszech. Ewentualnymi narzędziami w ramach potrzeby mogą być zarówno cięcia stopy refinansowej EBC, jak i nowa runda LTRO. Może to być również obniżenie stopy depozytowej poniżej zera, jednak w efekcie EBC wpłynąłby na jeszcze mniej konwencjonalne wody. Dlatego nasz scenariusz bazowy dla EBC to pozostawienie stóp
bez zmian, ponieważ strefa euro przebrnie przez trudny okres, a wzrost gospodarczy odbije się pod koniec roku. W przypadku jednak obniżenia stopy refinansowej z 75 punktów bazowych obstawialibyśmy raczej zawężenie korytarza stopy (z plus-minus 75 punktów bazowych) niż obniżenie stopy depozytowej do poziomów ujemnych.



Mads Koefed, Saxo Bank


Banki obniżają stopy procentowe na potęgę Warszawa, 9 maja 2013 r.

Wzmożona aktywność banków centralnych na całym świecie w ostatnich tygodniach, wspierających, przynajmniej w założeniu, krajowe gospodarki w walce z kryzysem, jest działaniem, które ekonomia widziała w przeszłości wielokrotnie. Tym, co odróżnia dzisiejsze działania od historycznych, jest jednakże dobór narzędzi. Coraz częściej banki centralne podejmują działania, których nie sposób działać standardowymi i zapowiadają kolejne, jeszcze bardziej radykalne.

Wtorkowe doniesienia dotyczące kolejnej obniżki stóp procentowych w Australii nie zdziwiły wielu ekspertów. Od września 2011 roku zostały obniżone łącznie o 200 pkt bazowych. Szefowie Banku Rezerw w Australii liczą na intensyfikację akcji kredytowej tym bardziej,
że kwietniowe dane dotyczące inflacji (0.4%) zachęcają do zwiększenia ilości pieniądza
w obrocie. Zeszłotygodniowa decyzja Rady Prezesów Europejskiego Banku Centralnego przekazana ustami Mario Draghiego o obniżeniu stóp procentowych również nie była
dla nikogo zaskoczeniem. Posunięcie to było zapowiadane przez wiele tygodni. Wydaje się, że zdając sobie sprawę z ograniczonego oręża, których dysponuje Europejski Bank Centralny w walce z kryzysem, Draghi postanowił eksploatować decyzję o obniżce, dopóki pozwalała pozytywnie wpływac na rynki. Jest jednak jasne, że obniżka stóp o 25 pkt bazowych będzie początkiem kredytowej eksplozji w krajach europejskiej unii walutowej. Mario Draghi zasugerował zatem, że kolejne działania EBC będą podejmowane w przypadku, gdyby dane dotyczące unijnej gospodarki wciąż były niesatysfakcjonujące. Nie wykluczył, że w krajach Eurolandu stopy procentowe spadną do poziomów poniżej 0.00%.

Ewald Nowotny, członek Rady Prezesów EBC, nazwał pomysł dowodem na otwartość debaty w EBC i wątpi, by rozwiązanie to wprowadzić w krótkim okresie. Najważniejsze
w tej informacji jest jednakże jej uwiarygodnienie. EBC naprawdę rozważa wprowadzenie takiego rozwiązania. Póki co, zapowiedziano jedynie dokonanie ekspertyz dotyczących konsekwencji takiego posunięcia. Członek zarządu banku,Yves Mersch, podkreślił, że nawet ich wykonanie jest wyzwaniem, ponieważ byłoby to posunięcie bez precedensu w historii światowej gospodarki.

Niestandardowe działania banków centralnych nie są jednak nowością. Jak bowiem nazwać politykę luzowania ilościowego amerykańskiej Rezerwy Federalnej czy rozpoczęte w kwietniu działania Bank of Japan? Wyjątkowe sytuacje wymagają wyjątkowych rozwiązań. Opinia publiczna nie jest obecnie podzielona na przeciwników i zwolenników polityki luzowania ilościowego, lecz na entuzjastów jej intensyfikacji lub stopniowego wygaszania. Wprowadzenie takiego rozwiązania powoli staje się normą. Dlatego propozycja, która wypłynęła z EBC jest powiewem świeżego powietrza, które być może sprawi,
że nie dla każdego bankiera z młotkiem każdy problem będzie gwoździem. Zapowiedzi dotyczące przyszłych działań Europejskiego Banku Centralnego zyskują wobec braku rezultatów dotychczas stosowanych metod interwencji banków centralnych w światową gospodarkę. Umożliwienie ustanowienia negatywnych wartości stóp procentowych otwiera dla banków centralnych drugi koniec skali. Nikt bowiem nie wyklucza, żeby stopy procentowe będą niższe od minimalnie negatywnych i pozostawały na poziomie np. –3.00%. Abstrahując od potencjalnych konsekwencji, szczególnie dla przyszłości banków komercyjnych, powiew świeżości miesza się z okrzykami przerażenia. Jak zwykle zresztą. Niedługo zapewne świat ekonomii podzieli się nie na przeciwników i zwolenników negatywnych stóp procentowych, lecz na entuzjastów i sceptyków ich nieustannego obniżania.


Gospodarki rozwinięte walczą z konsolidacją fiskalną Warszawa, 6 maja 2013 r.


W gospodarkach rozwiniętych nadal odnotowuje się niski wzrost – zaledwie 1,3%
w ubiegłym roku – w miarę, jak strefa euro z powrotem popada w recesję. Nie przewiduje się znacznej poprawy wzrostu gospodarczego w bieżącym roku, ponieważ kilka państw przeprowadza konsolidację fiskalną, w szczególności peryferyjne gospodarki strefy euro,
ale również Stany Zjednoczone. W istocie porównanie głównych gospodarek strefy euro, Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych wykazuje, że te ostatnie plasują się na trzecim miejscu za Hiszpanią i Włochami pod względem redukcji wydatków sektora publicznego
w ubiegłym roku. Tymczasem Wielka Brytania, Francja i Niemcy odnotowały wzrost konsumpcji publicznej – dokładnie w tej kolejności.

 

W 2012 r. w Stanach Zjednoczonych wydatki publiczne spadły o 1,8%, a w tym roku nastąpią dalsze cięcia ze względu na sekwestrację. W 2013 r. przewidujemy jednak kontynuacji umiarkowanego wzrostu, rzędu 2%, w porównaniu z 2,1% w ubiegłym roku, przed przyspieszeniem do 3% w 2014 r. Mimo iż na konsumpcję prywatną negatywnie wpłynęła rezygnacja z obniżki podatku od wynagrodzeń, pozytywny wpływ będzie miała stała poprawa sytuacji na rynku pracy, w ramach której w ubiegłym roku co miesiąc tworzone było średnio 183 000 miejsc pracy. Pozycja amerykańskich gospodarstw domowych ulega poprawie również za sprawą coraz lepszych warunków na rynku nieruchomości. Wzrost cen zdejmuje
z właścicieli nieruchomości ciężar tzw. negative equity, czyli sytuacji, w której nieruchomość, która stanowi zabezpieczenie kredytu jest warta mniej niż wartość kredytu (w samym 2012 r. wyniosło to 1,8 mln), dzięki czemu uszczuplony bilans sektora prywatnego może zostać podreperowany. Należy również wspomnieć o aktywności w sektorze nieruchomości, który
z własnej woli przyczynia się do wzrostu PKB za pośrednictwem inwestycji mieszkaniowych.
W 2013 r. przewiduje się przekroczenie zeszłorocznego wkładu w wysokości 0,3 pp.

Gospodarka amerykańska może i nie jest wzorcowa, ale przynajmniej odnotowuje umiarkowany wzrost. Po drugiej stronie Atlantyku prognozy są zdecydowanie gorsze, ponieważ strefa euro musi uznać fakt, że recesja się utrzyma. Przewidujemy, że działalność gospodarcza spadnie o 0,3% w 2013 r. po zeszłorocznym spadku o 0,5%, natomiast stopa bezrobocia przez cały rok będzie rosnąć i wyniesie średnio ponad 12%. Spowodowany tym zastój w gospodarce wpłynie na zahamowanie inflacji. Gospodarki Włoch i Hiszpanii pozostaną słabe, jednak najbardziej interesuje nas gospodarka francuska, w szczególności
ze względu na porażkę rządu Francji w przeprowadzaniu reform. Rynek pracy jest zbyt restrykcyjny ze względu na współistnienie bezrobocia stałego i czasowego. Zagraża
to konkurencyjności Francji i powoduje gwałtowny wzrost bezrobocia wśród osób młodych – obecnie bez pracy w tej grupie pozostaje 25%. Brak działań naprawczych oznacza ryzyko wpędzenia drugiej największej gospodarki strefy euro do grupy gospodarek niskiego wzrostu na kilka najbliższych lat.



Mads Koefed, Saxo Bank


Tematy transakcyjne w II kwartale- Warszawa, Warszawa, 06 maja 2013 r.

Koncepcje przedstawione poniżej mogą być udane, jeśli ogólny scenariusz przedstawiony powyżej okaże się trafiony, jednak w przeciwnym wypadku ich wyniki mogą być słabe – może za wyjątkiem koncepcji długich pozycji na USD/JPY.

Długie pozycje na USD w stosunku do koszyka AUD, CHF i SEK: Dolar amerykański utrzyma się na dobrej drodze, dolar australijski w najlepszym przypadku będzie oscylował w ramach przedziału, Riksbank będzie zmuszony do konkurencyjnej dewaluacji, a frank szwajcarski może pozostać na obecnym poziomie lub osłabić się, jeśli globalne samozadowolenie się utrzyma.

Długie pozycje na GBP, NOK i EUR w stosunku do AUD i NZD: Propozycja “pod prąd” powszechnym przewidywaniom – wychodzimy tu przed szereg – jednak motywacją jest tutaj po prostu to, że status quo z I kwartału się nie utrzyma.

Krótkie pozycje na CHF/JPY: Jest to koncepcja krótkoterminowa ukierunkowana na rejon 92,50-95,00 w notowaniach CHF/JPY, oparta na tym, że oczekiwania wobec efektów Abenomiki mogą być w najbliższym kwartale czy dłużej przesadzone.

Długie pozycje na USD/JPY na niewielkie spadki: Z podwójnym podkreśleniem “na niewielkie spadki”; W nadchodzących miesiącach prawdopodobnie zobaczymy szalone wahania w parach krzyżowych jena; USD/JPY zapewne będzie się charakteryzował niższym wskaźnikiem beta niż inne pary krzyżowe i może prezentować bardziej atrakcyjne poziomy, na których będzie można się zaangażować, gdy rynek będzie próbował uporać się z implikacjami działań podjętych przez BoJ.

Tabela prognoz:
Para walutowa    3 miesiące    6 miesięcy    12 miesięcy
EURUSD    1,23    1,18    1,12
USDJPY    95    100    105
EURJPY    117    118    118
GBPUSD    1,48    1,46    1,40
EURGBP    0,83    0,81    0,80
EURCHF    1,22    1,25    1,30
USDCHF    1,00    1,06    1,16
AUDUSD    0,98    0,92    0,80
USDCAD    1,05    1,10    1,16
NZDUSD    0,77    0,72    0,64
EURSEK    8,60    8,80    9,00
EURNOK    7,40    7,50    7,60
 


John J. Hardy, Head of FX strategy, Saxo Bank

Frank szwajcarski – bierna agresja
- Warszawa, Warszawa, 06 maja 2013 r.

Na samym początku I kwartału wydawało się, że frank szwajcarski jest o krok od dołączenia do jena i funta szterlinga w roli waluty finansującej strategie carry trade, gdyż bezpieczne przystanie wypadły z łaski, a niektóre banki szwajcarskie zaczęły ogłaszać, że obłożą depozyty ujemnymi stopami procentowymi. Jednak ponowne pojawienie się problemów
w strefie euro szybko ucięło zwyżkę kursu EUR/CHF, podobnie jak brak jakichkolwiek wzmianek ze strony szwajcarskiego banku centralnego (Swiss National Bank, SNB) o rychłym podniesieniu dolnej granicy kursu. Prawdopodobnie niepewność dla euro będzie teraz oznaczać również niepewność dla franka. SNB nadal będzie z determinacją bronił dolnej granicy kursu EUR/CHF na poziomie 1,20, a jeśli znajdzie się pod presją, możemy spodziewać się nowego wachlarza opcji mających zniechęcić do kumulowania kapitału w bankach szwajcarskich, czy to w postaci karnego ujemnego oprocentowania depozytów, kontroli kapitału czy innych, podobnych rozwiązań. W dalszej perspektywie frank nadal jest żałośnie przewartościowany, jednak określenie momentu, w którym może nastąpić ewentualne jego osłabienie, jest obarczone dużą dozą niepewności – istotne zmiany być może nie nastąpią wcześniej, niż po wyborach w Niemczech.

Dolary towarowe – dolar australijski, kanadyjski i nowozelandzki
Na Antypodach dolar australijski i nowozelandzki w tym roku zachowały się tak samo – odnotowały nowe rekordy w perspektywie długoterminowej w odniesieniu do koszyka pozostałych walut z grupy G-10. Jednak ta siła przeminie i zobaczymy w najlepszym przypadku osłabienie tych walut z powrotem do przedziału oraz ostry spadek w najgorszym. Prognoza ta opiera się na założeniu, że potencjał ożywienia w Chinach jest przeceniony,
że postawa Reserve Bank of Australia’s (RBA), który gratuluje sobie sukcesu w stabilizowaniu sytuacji dzięki dotychczasowym akomodacyjnym stopom procentowym, jest przedwczesna, oraz że raczej nie należy się spodziewać powtórki świetnych wyników aktywów ryzykownych (dolar australijski i nowozelandzki są zazwyczaj pozytywnie skorelowane z apetytem
na ryzyko). Ponadto akcje dużych australijskich spółek wydobywczych znów znajdują
się w defensywie, a w Nowej Zelandii zapanowała niepokojąca susza, co może zagrozić
jej eksportowi mleka.  Poza tym banki centralne obu krajów zareagują bardzo gwałtownie, jeśli sytuacja na rynku będzie teraz powodować umacnianie się ich walut.
 

Wykres: Dolar australijski znowu zaczyna. Na wykresie powyżej przedstawiono dolara australijskiego w odniesieniu do średniej ważonej koszyka pozostałych walut G-10.
Od 2010 r. dolar australijski odnotowuje rekord za rekordem, ale wydaje się, że zwyżki
za każdym razem słabną. Tym razem należy się spodziewać powtórki takiego zachowania – jak również ryzyka znaczniejszej wyprzedaży, jeśli w oczekiwaniach co do wiecznego wsparcia dla globalnej płynności ze strony Fedu w postaci luzowania ilościowego nastąpi zmiana paradygmatu.

Wyniki dolara kanadyjskiego były słabsze, gdyż Bank of Canada (BoC) był zmuszony uznać,
że kanadyjskie dane fundamentalne uległy ostatnio gwałtownemu pogorszeniu, i wycofał się z dotychczasowej bardziej jastrzębiej retoryki. Długi okres kształtowania się kursu USD/CAD w okolicach i poniżej parytetu podkopał kondycję gospodarki kanadyjskiej. A ponieważ BoC od dłuższego czasu musiał utrzymywać nieodpowiednio akomodacyjne nastawienie,
aby uniknąć dalszego umacniania się waluty, rozwinęła się bańka kredytowo-mieszkaniowa przerażających rozmiarów. Kanadę czeka długi okres niekorzystnego otoczenia po bańce,
a proces ten być może już się w końcu rozpoczął. Spowoduje on osłabienie się waluty tego kraju.

Korona szwedzka i korona norweska: korona szwedzka ma za dobre wyniki
Jeśli chodzi o koronę szwedzką, Riksbank jest uwięziony między młotem krajowej bańki kredytowej a kowadłem mocnej korony, która jest skutkiem mniej gołębiego nastawienia
w I kwartale. Drugi z tych czynników musi zniknąć, a korona szwedzka zostanie w trybie przyspieszonym strącona z piedestału w którymś momencie w następnym kwartale
czy dwóch. Korona szwedzka NIE jest bezpieczną przystanią, nie przy jej niezbyt wielkiej płynności i rysującym się przed Szwecją długim okresie kaca po bańce kredytowo-mieszkaniowej, która może dochodzić już do momentu załamania. Z tych dwóch walut należy preferować koronę norweską – tutaj również mamy do czynienia z bańką kredytową, jednak jest ona może nieco mniej zależna od czynników zewnętrznych niż Szwecja. Natomiast istotnym czynnikiem ryzyka dla korony norweskiej są rynki energii, jeśli nadal będzie na nich trwała korekta w dół ze względu na nieco słabszy globalny popyt
w przyszłości.



John J. Hardy, Head of FX strategy, Saxo Bank

Sytuacja finansowo – polityczna w Europie i na świecie po I kwartale- Warszawa, 6 maja 2013 r.

Pojęcia „gapowicza” odnosi się w ekonomii do kogoś, kto korzysta z zasobów, dóbr czy usług nie ponosząc kosztów z nimi związanych. Termin ten najlepiej opisuje proces, w którym świat w pierwszym kwartale przeszedł od koncepcji „jazdy na gapę” do jawnej niezgody
co do tego, co robić, by impreza dalej się kręciła. Rynek akcji bije nowe rekordy,
ale zatrudnienie i wzrost, jedyne dwa czynniki, które naprawdę mają znaczenie w dłuższej perspektywie, z miesiąca na miesiąc spadają do rekordowo niskich poziomów.

Próby jazdy na gapę widzimy każdego dnia w postaci konkurencyjnej dewaluacji, braku reform w Europie i w USA, niezdolności Rady Europejskiej do osiągnięcia porozumienia w sprawie programu ratunkowego (czy tzw. "bail-in"), rynek akcji rośnie, a także w postaci odmowy przeprowadzenia reform ze strony grup interesu (czytaj: sektora publicznego) pomimo oczywistej ich konieczności i większego dobra, jakie mogłoby z nich wyniknąć.

Kryzys gospodarczy przerodził się w rozwinięty kryzys polityczny. Gdy zadłużenie rządu staje się zbyt wielkie, a deficyt fiskalny eksploduje, dużo trudniej nakłonić wszystkie grupy interesu do współpracy. Im później zapoczątkuje się rekonstrukcję finansową, tym większy deficyt – i tym większe prawdopodobieństwo jej niepowodzenia ze względu na brak „zainteresowania” stron. Tak jest obecnie w USA i Europie: kupowano czas tak długo,
że z kwestii, którą można było się zająć, problem ten stał się sprawą, którą trzeba się zająć.

Mamy za sobą trzy miesiące roku; obniżono prognozy wzrostu, a wszystkie państwa Club Medu oraz Francja i teraz także Niemcy prognozują większy deficyt fiskalny. Międzynarodowy Fundusz Walutowy obniżył prognozę światowego wzrostu gospodarczego, a przed nami rok 2013, który – patrząc z zewnątrz – jest lustrzanym odbiciem 2011 i 2012 r. Ale jest jedna różnica: wybory w Niemczech 22 września – najważniejsze wydarzenie roku.

Nie możemy się doczekać wyborów w Niemczech. Musimy przerwać ten negatywny cykl, który zaczyna się wymykać spod kontroli, podczas gdy politycy stoją bezczynnie z boku. Rynek w przeważającej mierze obstawia, że w ostatecznym rozrachunku Niemcy jednak wypiszą pokaźny czek i zaakceptują unię fiskalną, ale być może historia jest lepszym doradcą.
Jedynym największym „czekiem wszechczasów” był plan Marshalla, zaoferowany przez USA Europie po II wojnie światowej. Na jaką kwotę opiewał? Było to imponujące 13 miliardów USD, przy gospodarce wartej 258 miliardów – czyli innymi słowy 5% amerykańskiego PKB. Przyjmijmy, że z pomocą jej własnych środków Niemcy są gotowi ratować resztę Europy kwotą stanowiącą równowartość planu Marshalla: PKB Niemiec wynosi 3,6 bilionów USD,
a 5% tej kwoty to 180 miliardów USD, czyli 140 miliardów EUR – to bynajmniej nie wystarczy, biorąc pod uwagę szacunki, że aby raz na zawsze powstrzymać unijny kryzys zadłużenia, potrzeba od 2 do 3 bilionów EUR. Znów widzimy, że nadzieje te opierają się na koncepcji „jazdy na gapę” – że Niemcy będą gotowi pomóc; jednak fakty świadczą o czymś innym.

W pakiecie ratunkowym dla Cypru nie było wygranych – tylko przegrani. Nie wzrosła też dzięki niemu wiarygodność procesu unijnego. Mocno nadwerężył on europejski proces decyzyjny, który nie rokuje nadziei na poprawę, gdyż Komisja Europejska i MFW wymieniły ostre słowa w imię walki o władzę, ale w żadnym wypadku z myślą o przyszłych pokoleniach Europejczyków.
Widzieliśmy w przypadku Cypru, jak zasady wystawia się za drzwi, gdy strefa euro musi znaleźć rozwiązanie pasujące do politycznego spektrum. Cypr był precedensem w trojaki sposób:

1.    Kontrola kapitału: jedno euro na Cyprze nie jest już takie samo, jak jedno euro
w Berlinie czy Paryżu. Nie można wycofać pieniędzy z wyspy.
2.    Sięgnięcie do kieszeni posiadaczy obligacji z prawem pierwszeństwa: w Grecji dotknęło to tylko posiadaczy obligacji podporządkowanych.
3.    Sięgnięcie do kieszeni posiadaczy depozytów mających na rachunkach kwoty większe niż 100 000 EUR.

Bardziej poważnym „naruszeniem” jest kontrola kapitału. Unia gospodarcza i monetarna już w strefie euro nie istnieje. Brak spójnych rozwiązań politycznych rodzi pytanie: kto ma zapłacić za przyszłe pakiety ratunkowe typu „bail-in”? Czy dla decydentów politycznych trwa sezon polowań na nieubezpieczonych posiadaczy depozytów? Wydaje się, że to źródło dochodów jest daleko bardziej efektywne, czy możliwe do zrealizowania, niż podnoszenie innych rodzajów podatków w krajach takich jak Włochy, Hiszpania, Grecja czy Portugalia. Można spekulować, że ostatecznym celem mogłoby być wprowadzenie modelu bankowego na wzór szwedzki, finansowanego z podatku od aktywów pobieranego od posiadaczy depozytów i udziałowców. Zbudowanie wystarczająco dużego funduszu, aby zrekapitalizować wszystkie banki w strefie euro, oznaczałoby rachunek na 3 biliony EUR, czyli 30% PKB całej strefy, według głównego ekonomisty Citigroup Willema Buitera. Powtarzam: 3 biliony EUR.

Podatek od depozytów już obowiązuje we Włoszech i Hiszpanii. We Włoszech od grudnia 2011 r. obowiązuje 0,015% podatek od zarządzanych aktywów, a zaledwie kilka tygodni temu sądy w Hiszpanii pozwoliły rządowi nałożyć podatek od depozytów w wysokości
od 0,2% do 0,3%.

Więc Cypr był precedensem pod wieloma względami, ale także rozszerzeniem praktyk
już stosowanych. Ostrzegam jeszcze raz: fakt, że podatki od depozytów są obecnie niskie,
nie może dać wam spać spokojnie. VAT wprowadzono w Danii w 1967 r. na poziomie 9%,
ale od tego czasu wzrósł on do 25%. Chodzi o to, że podatki od depozytów łatwo pobierać, pochodzą one z sektora prywatnego i wiele podmiotów niebędących wierzycielami uzna
je za sprawiedliwe – znowu wracamy do „jazdy na gapę”. Jeśli nie masz pieniędzy w banku, podatek od depozytów wyda ci się sprawiedliwy, a przy obecnej polityce nieprzeprowadzania reform grupa ta z dnia na dzień się powiększa.

Najlepiej było to widać we Włoszech, gdzie Beppe Grillo ze swoim Ruchem Pięciu Gwiazd zdobył 25% bez żadnego programu oprócz sprzeciwu wobec establishmentu. To ostrzeżenie dla wszystkich polityków w Europie. Wyborcy nie przesiedzą tej akcji bezczynnie, pomimo
iż „gapowiczami” są od dłuższego czasu. Ostateczne wyzwanie znalezienia miejsc pracy
i powrotu do normalności jest teraz ważniejsze, niż oczekiwanie, by wyratował ich "system”. Od czasu historii z Cyprem ruch ten powinien się nasilać, gdy w strefie euro Troika sięgnie po oszczędności – nawet jeśli będą to zasoby powyżej 100 000 EUR. Unii i jej politykom kończy się czas. O tej porze za rok bez zmian i reform trzeba będzie zapłacić nie tylko
za konsekwencje gospodarcze, ale także polityczne – i dotyczy to nie tylko polityków w kraju, ale także ich unijnych odpowiedników, gdyż elektorat straci cierpliwość do ich planów,
by mieć plan na plan w 2018 r.

Tymczasem krótkoterminowym rozwiązaniem dla wszystkich jest angażowanie się
w konkurencyjną dewaluację waluty. Oficjalnie wszyscy prowadzą luzowanie polityki pieniężnej ze względów wewnętrznych, ale napływ kapitału w pogoni za rentownością
z Japonii i USA wygania lokalnych mieszkańców Singapuru z ich kraju. Tak samo dla przeciętnego człowieka w Zurychu niezwykle trudne staje się utrzymanie pewnego standardu życia, gdy obcokrajowcy niebędący rezydentami podatkowymi podbijają ceny domów, żywności, energii i wszystkich innych produktów. Kolejna społeczna tragedia.

Głównym beneficjentem pozostaje rynek akcji, który sam stał się schronieniem. Wiele osób powraca do marksistowskiego argumentu, że prawa własności są rzeczywiście chronione jedynie w przypadku akcji i nieruchomości, przy czym USA są głównym beneficjentem.
Wpisuje się to dobrze w nasz ogólny temat silniejszego dolara amerykańskiego; naszym zdaniem w dalszej części 2013 r. spora część zwrotu z inwestycji będzie pochodzić
z ekspozycji na rynku walutowym. Nie widzimy załamania na rynku akcji, ale obecne poziomy indeksu S&P i globalnych akcji niemal z natury dyktują przerwę, gdyż dochodzimy do poziomów kosztownych dla akcji, zwłaszcza w kontekście słabszego wzrostu na świecie
i niższych zysków. Aby akcje nadal rosły, musielibyśmy zobaczyć znaczną poprawę wzrostu gospodarczego i duże nowe źródło luzowania monetarnego oprócz spodziewanego obniżenia stóp procentowych przez Europejski Bank Centralny.

W I kwartale światową drukarką pieniędzy stała się Japonia, więc teraz zaczął się wyścig,
w którym sytuacja gospodarcza musi się poprawić, zanim eksperymenty monetarne
w Wielkiej Brytanii, Stanach Zjednoczonych i Japonii poniosą klęskę. Wielka Brytania będzie pewnie próbowała dalszej ekspansji, tak by stać się „nowym” impulsem w III kwartale - jednak proces ten nie ruszy pełną parą przed lipcową zmianą szefa Bank of England. W takiej sytuacji z braku nowych impulsów w postaci luzowania ilościowego sytuacja w II kwartale będzie pod większym wpływem kwestii politycznych. A co najważniejsze, II kwartał przypada tuż przed wyborami powszechnymi w Niemczech. Oznacza to, że kanclerz Angela Merkel będzie musiała włożyć ogromną energię w wyjaśnienie wyborcom roli, jaką jej kraj
ma odegrać w Europie. Nie zazdroszczę jej tego zadania, zwłaszcza że radar kryzysowy
już namierzył Słowenię jako kolejnego potencjalnego kandydata do ratowania w drugim kwartale.

Przyglądamy się mandatowi do zmian. Najlepszą drogą, by go osiągnąć, byłoby proaktywne uznanie konieczności reform, jednak zmiany spowoduje najprawdopodobniej kolejna porażka, jak np. wyjście Cypru lub Grecji ze strefy euro. Musimy się jednak nauczyć również, że ponoszenie porażek jest częścią życia i sygnalizuje nowe początki. Królestwo Hiszpanii bankrutowało już 14 razy w historii, a jeśli spojrzymy na własne koleje losu, zobaczymy,
że postępujemy najbardziej racjonalnie i logicznie, gdy jesteśmy przyparci do muru.

I na tym właśnie opiera się mój optymizm. Jak lubię mówić na początku moich wystąpień: „Od 25 lat nie byłem tak optymistycznie nastawiony, a to tylko dlatego, że gorzej już być
nie może.”

Darmowa hulanka dla polityków się skończyła. Teraz muszą zrobić coś, w czym nigdy nie byli zbyt dobrzy: zaakceptować fakty i wymyślić prawdziwe rozwiązania. A ponieważ mało prawdopodobne, by stanęli na wysokości zadania, gospodarka w skali mikro zrobi to za nich.
 


Steen Jakobsen, Główny ekonomista, Saxo Bank

Słabi i mocni w I kwartale- Warszawa, 25 kwiecień 2013 r.

Warszawa, 25 kwiecień 2013 r.



W styczniu euro osiągnęło maksimum i spadło, gdy bilans Europejskiego Banku Centralnego (EBC) zmniejszył się na skutek wcześniejszej spłaty części ogromnych 3-letnich operacji długoterminowego refinansowania (Long-Term Refinancing Operations, LTRO). Waluta
ta odnotowała następnie znaczne osłabienie jeśli chodzi o bilans I kwartału na skutek oczekiwania na wybory we Włoszech, a następnie realiów tej sytuacji. Potem był Cypr,
ale o tym później. Duże spadki odnotowały też jen i funt szterling. W styczniu i lutym „Abenomika” w Japonii oraz kiepskie dane dla Wielkiej Brytanii wraz z oczekiwaniem
na nadejście Carneya spowodowały dwie turbo-doładowane akcje w ramach strategii carry trade dla jena i funta szterlinga. Samozadowolenie na rynkach aktywów było innym istotnym czynnikiem napędowym dla tych trendów.

 

Jen a apetyt na ryzyko: Wpływ na jena miała nie tylko „Abenomika”, ale także wykorzystywanie przez rynek nowej okazji do transakcji typu „carry trade”: łatwo jest sprzedawać walutę, gdy bank centralny (BoJ) obiecuje najbardziej agresywny dodruk pieniądza. 

 

Jen a spready stóp procentowych: Rentowność długoterminowych obligacji japońskich gwałtownie spadła, gdyż inwestorzy przewidują skupowanie przez Bank of Japan (BoJ) zadłużenia na dłuższym krańcu krzywej, co osłabi jena z perspektywy spreadu stopy procentowej. Z tego poziomu rentowność obligacji japońskich chyba nie może spaść już niżej, a samozadowolenie już chyba nie może być większe, więc albo BoJ będzie musiał się wysilić, albo wyższa rentowność obligacji rządowych poza Japonią zapewni fundamentalne bodźce dla dalszego osłabiania się jena w perspektywie krótko- i średnioterminowej.

Przejdźmy do walut, które w I kwartale były mocne: najważniejszej z nich, dolarowi amerykańskiemu, udało się w I kwartale odnotować wzrost, mimo iż pod koniec 2012 r. Fed wystrzelił już z obu luf swojej monetarnej dubeltówki; poprawa sytuacji gospodarczej USA również wspierała „zielonego”. W innych rejonach widzieliśmy wyjątkowe umocnienie dolara australijskiego, dolara nowozelandzkiego oraz korony szwedzkiej – nawet
do absolutnie rekordowych długoterminowych szczytów dla dolara australijskiego i dolara nowozelandzkiego. Ich ekstremalne umacnianie się było świętowaniem łatwo dostępnej globalnej płynności i utrzymującego się samozadowolenia. Ponadto na ich mocną pozycję dodatkowy wpływ miała wojna walutowa/konkurencyjna dewaluacja, gdyż banki centralne tych krajów okazały się nastawione „jastrzębio”, co w dzisiejszych czasach oznacza po prostu raczej deklaracje neutralnych prognoz w odniesieniu do polityki pieniężnej niż jakąkolwiek dyskusję o faktycznych podwyżkach stóp procentowych.


John J. Hardy, Head of FX strategy, Saxo Bank


II kwartał: jedynie okres przejściowy czy całkowite odwrócenie trendu?- Warszawa, 25 kwiecień 2013 r.

Wchodzimy w II kwartał w warunkach powszechnego samozadowolenia, a stary mem pt. „apetyt na ryzyko” nawet nie gra już drugich skrzypiec – został całkowicie wyrzucony
z orkiestry. Rynek wydaje się niebezpiecznie przekonany, że banki centralne po prostu nie pozwolą, by dla rynków aktywów zmaterializowało się jakiekolwiek ryzyko, więc po co się w ogóle przejmować?

W II kwartale ten nastrój prawdopodobnie osłabnie. Może to wynikać z trzech powodów: sezonowości, obaw o to, że amerykańska Rezerwa Federalna spowolni lokomotywę
z płynnością, oraz nieustannych kłopotów Unii Europejskiej.  Jeśli chodzi o sezonowość,
to ostatnie trzy II kwartały z rzędu miały charakter przejścia do trendu bocznego lub jeszcze gorzej, po mocnych zwyżkach w ryzykownych klasach aktywów w I kwartale. Tegoroczna zwyżka w I kwartale była z nich wszystkich największa i może także napotkać poważne przeszkody w postaci drugiego z czynników: przejścia Fedu do mniej akomodacyjnego nastawienia w polityce. Kwestię tę omówię szerzej niżej, w sekcji poświęconej dolarowi amerykańskiemu. Tymczasem obawy związane z UE nie są niczym nowym i pozostaną aktualne aż do wrześniowych wyborów w Niemczech.

Ogólnie w II kwartale maluchy z koszyka G-10, które w I kwartale miały takie dobre wyniki,
w najlepszym przypadku najprawdopodobniej będą oscylowały w ramach przedziału,
a w najgorszym odnotują brutalną wyprzedaż. Dolar amerykański powinien utrzymać dobrą kondycję - prognoza tutaj przewiduje sytuację korzystną dla obu stron. Przez jakiś czas jen będzie „Lokim” wśród walut G-10 – ścieżka par krzyżowych jena może stać się bardzo wyboista, gdy po okresie oczekiwania dla Abenomiki nadejdzie „chwila prawdy”. Prognoza dla euro jest chyba najmniej pewna, ale spora część pesymizmu już została wliczona w cenę wspólnej waluty.

W tle wydaje się, że systemowy charakter wahań między awersją do ryzyka a apetytem
na ryzyko zniknął, ale może wkrótce pojawić się znowu, gdyż samozadowolenie osiągnęło już niesamowite ekstrema. Im dłużej bańka ryzyka rośnie, tym większe potencjalne rozmiary zmienności, gdy ta już powróci.

Dolar amerykański – kontynuacja zwyżki
Dla dolara amerykańskiego otoczenie makroekonomiczne sprzyja sytuacji korzystnej dla obu stron. W scenariuszu optymistycznym USD będzie zwyżkować, ponieważ w najbliższych miesiącach ożywienie gospodarcze w USA się utrzyma, coraz bardziej skłaniając
do oczekiwania, że Fed zacznie rezygnować z części działań akomodacyjnych już w dalszej części bieżącego roku, być może ograniczając tempo skupu papierów wartościowych zabezpieczonych hipoteką i amerykańskich papierów skarbowych, które w grudniu zeszłego roku ustalono na 85 miliardów dolarów miesięcznie. Sam Ben Bernanke, szef Rezerwy Federalnej, nakreślił ten scenariusz. Rezerwa Federalna byłaby zatem pierwszym super-ważnym bankiem centralnym, który zacząłby wycofywać się z działań akomodacyjnych. Dolara amerykańskiego wspiera na tym froncie również niewiarygodne ożywienie produkcji energetycznej oraz utrzymująca się redukcja deficytu na rachunku bieżącym, która wynika z tego faktu oraz z przeniesienia części produkcji z powrotem do USA. Potencjalnym wsparciem motywu „czarnego konia” dla dolara amerykańskiego byłby powrót zagranicznego majątku przedsiębiorstw amerykańskich, jeśli rząd wprowadzi nowy program repatriacji zysków w ramach Homeland Investment Act.

Bardziej pesymistyczny scenariusz wydarzeń w najbliższym czasie również oznacza wsparcie dla dolara amerykańskiego. W scenariuszu tym nadzieje na ożywienie gospodarcze spełzną na niczym, być może ze względu na skumulowane efekty wygaśnięcia ulg podatkowych
i fiskalne środki oszczędnościowe związane z procesem sekwestracji i dalszymi oszczędnościami budżetowymi, które są w przygotowaniu. Więc nawet bez zmiany polityki Fedu może to dość mocno uderzyć w rynki aktywów, co byłoby wsparciem dla dolara
z perspektywy „bezpiecznej przystani”. Inną alternatywą jest to, że nawet jeśli gospodarka będzie się jedynie telepać do przodu i powoli ożywiać, jeśli rynki aktywów nie zrobią sobie przerwy na chwilę oddechu, Fed może się czuć zmuszony do wycofania się wreszcie z części nieograniczonego czasowo programu luzowania ilościowego, uznając, że jego polityka spowodowała przegrzanie rynków kredytowych i wywołała niebezpieczną "pogoń
za rentownością". Jakiekolwiek faktyczne lub oczekiwane realne ograniczenie luzowania ilościowego ze strony Fedu wywrze presję na globalny apetyt na ryzyko poprzez ograniczenie płynności.



John J. Hardy, Head of FX strategy, Saxo Bank



Miedź idzie w górę mimo zwiększenia produkcji i wzrostu zapasów

 23 kwietnia 2013 r.

W tym roku, jak dotąd, sektor metali przemysłowych jest jednym z sektorów odnotowujących najgorsze wyniki. Wzrost w ujęciu historycznym, który w ostatnich miesiącach przyczynił się do wzrostu cen akcji światowych, jak dotąd nie udzielił wsparcia metalom przemysłowym, przy czym najgorsze wyniki dotyczyły ołowiu, cynku i aluminium. Ta rozbieżność pomiędzy akcjami a metalami przemysłowymi nie jest jednak nowym zjawiskiem; już od ponad roku spółki metalurgiczne i górnicze oraz ich towary bazowe były przesunięte względem rynków akcji.

 
Rekordowo wysokie ceny przed kryzysem finansowym spowodowały wysyp zachęt dla spółek wydobywczych w celu zwiększenia produkcji. Inwestycje te zaczynają się obecnie przekładać na zwiększoną podaż w momencie, gdy Chiny, największy światowy konsument metali przemysłowych, odnotowały spowolnienie wzrostu do najniższego poziomu w ponad dziesięciu latach. W ostatnich miesiącach i w nadchodzącym czasie Chiny koncentrowały się, i nadal będą, w równym stopniu na potrzebie wzrostu i konieczności walki z inflacją, która wzrosła. Spowolnienie popytu ze strony Chin spowodowało zwiększenie zapasów
w magazynach London Metal Exchange i Shanghai Futures Exchange (zob. przykład miedzi poniżej) i ta nadwyżka podaży najprawdopodobniej zahamuje wzrost cen w najbliższych kwartałach.
 

Jedną z najlepszych korelacji dotyczących przesunięcia cen metali względem akcji jest obecnie korelacja z chińskim indeksem PMI. Wskazuje na dalszą zależność od wzrostu popytu w Chinach, który okazał się utrudniony w ostatnich miesiącach, jednak który powinien się poprawić ze względu na ostatnie oznaki ożywienia PMI. Obawy o zwiększenie zapasów i wdrażanie działań na rzecz ograniczenia inflacji cen nieruchomości mogą jednak przyczynić się do zahamowania tego wzrostu w najbliższym okresie. Przewidujemy potencjalną powtórkę z 2012 r., w tym osłabienie w drugim kwartale, testujące zeszłoroczne dołki, jednak pod koniec lata rozpocznie się ożywienie – wspierane m.in. przez oznaki stałej poprawy kluczowych wskaźników ekonomicznych, takich jak PMI.
 

Ole Hansen, Head of Commodity Strategy, Saxo Bank

Euro – napięcie rośnie- Warszawa, 23 kwiecień 2013 r.

W I kwartale euro zaliczyło szaloną jazdę. Gwałtownie skoczyło, gdy bilans EBC skurczył się po wcześniejszych spłatach w ramach LTRO, ale potem spadło z powodu niepewności wywołanej wynikami wyborów we Włoszech i rozwiązaniem dla Cypru, w ramach którego Troika sięgnęła do kieszeni posiadaczy depozytów bankowych, by pomogli sfinansować pakiet ratunkowy, a to ze względu na status kraju jako raju podatkowego i jego przerośnięty sektor bankowy. Unii Europejskiej będzie teraz bardzo trudno przywrócić zaufanie
do waluty, gdyż przed nami niekończące się oczekiwanie na wrześniowe wybory
w Niemczech i wyklarowanie się niejasnej na razie ścieżki Włoch. Także trajektoria gospodarcza Francji staje się w coraz większym stopniu powodem do obaw, natomiast niewielka Słowenia prawdopodobnie będzie potrzebowała pomocy. Nie można też zapominać o Hiszpanii, gdzie nowe skandale bankowe mogą wybuchnąć w każdej chwili,
a z każdym upływającym miesiącem tkanka społeczna jest wystawiana na ciężką próbę. Najbardziej interesujące w II kwartale będzie nadejście pakietu ratunkowego dla Cypru, wykorzystującego środki wewnętrzne tego kraju. Czy od tej chwili bezpośrednia „konfiskata majątku” będzie się replikować jak mem jako sposób finansowania restrukturyzacji naszych nadmiernie zadłużonych gospodarek, zamiast kolejnych przypływów drukowanych pieniędzy? 

Możliwe, że Europa będzie kuleć aż do wrześniowych wyborów w Niemczech. Jeśli przed tym krytycznym wydarzeniem nie wybuchnie nowy, pełnowymiarowy kryzys w UE, możemy się spodziewać gwałtownego ruchu ku jakiemukolwiek rozwiązaniu dla Europy, jakie pojawi się w kolejnych miesiącach po tym wydarzeniu - z mandatem Angeli Merkel lub w bardziej chaotyczny sposób ze względu na ewentualne rozbicie polityki niemieckiej.

Jen – „Loki” koszyka G-10
W pierwszym kwartale synergie rynkowe w przytłaczającym stopniu sprzyjały osłabieniu jena, gdyż połączenie rosnącego samozadowolenia oraz agresywnej retoryki japońskiego rządu i BoJ w sprawie osłabiania waluty było darem niebios. Brutalny ruch jena osiągnął minimum na początku marca, co wiązało się z uznaniem, że wszystko do tej pory było raczej oczekiwaniem niż rzeczywistością. Tuż przed oddaniem naszej prognozy do druku BoJ zapowiedział gigantyczny program luzowania ilościowego, z perspektywy krajowego PKB trzykrotnie większy niż obecna ekspansja bilansu Rezerwy Federalnej, z łatwością prześcigając oczekiwania rynku. Na fali pierwszej reakcji rynek cieszy się płynnością, jaką ten ruch generuje. Jednak ten schemat reakcji może się wkrótce zmienić. W II kwartale rynek może przestać grać osłabieniem jena jako dobrodziejstwem w kontekście apetytu na ryzyko oraz bodźcem do nowej strategii carry trade i zacząć się obawiać, że ruchy Bank of Japan stwarzają ryzyko destabilizacji – czy to na rynkach japońskich obligacji, czy w relacjach handlowych. W pewnym momencie, jeśli zniknie powiązanie między apetytem na ryzyko
a trendem osłabiania się jena, możemy zobaczyć nagłe, szalone oscylacje jena w obu kierunkach w kontekście ogólnego osłabienia tej waluty, gdy rynek będzie usiłował odkryć nowy paradygmat, a zwłaszcza jeśli narzekania innych potęg azjatyckich na nową politykę BoJ przerodzą się w protekcjonistyczne groźby.


Funt szterling – spadek, ale nie przesadny
Na początku I kwartału funt po prostu się rozpadł, gdyż rynek karał te waluty, dla których wydawało się najbardziej prawdopodobne, że ich banki centralne nadal będą drukować pieniądze i sięgną jeszcze głębiej do zasobów narzędzi polityki pieniężnej. Oczekuje się,
że nadejście nowego szefa Bank of England (BoE) Marka Carneya najbliższego lata może przynieść jeszcze bardziej ekstremalne akomodacyjne działania polityki pieniężnej lub eksperymentowanie – być może nawet nieprzetestowane jeszcze dążenie do określonego poziomu nominalnego PKB (Nominal GDP Level Targeting). 

Wpływ na szterlinga ma również fakt, że ogromny deficyt na rachunku bieżącym Wielkiej Brytanii jakoś dziwnie nawet nie drgnął we właściwym kierunku, mimo iż szterling niesłychanie stracił na wartości od czasu globalnego kryzysu finansowego. Sądzę,
że osłabienie funta szterlinga było też wynikiem silnego apetytu na ryzyko i realizacji strategii carry trade. W przyszłości spodziewam się pojawienia się przedziału w stosunku do euro być może między 0,8500 a 0,9000; zweryfikowałem też w dół moje prognozy dla kursu GBP/USD ze względu na odmienność potencjalnej polityki banków centralnych, a także z powodu braku poprawy bliźniaczych deficytów Wielkiej Brytanii


John J. Hardy, Head of FX strategy, Saxo Bank



W tym tygodniu waluty nadal będą niespokojne
 22 kwietnia 2013 r.

Azja próbowała rozpocząć tydzień pozytywnym akcentem, ale nie możemy udawać,
że zeszłego tygodnia nie było. Ponadto Bernanke w sobotę zaszokował wszystkich informacją, która zwiększa prawdopodobieństwo, że nie będzie się on ubiegał o ponowną nominację.Rynki próbowały rozpocząć ten tydzień pozytywnie po optymistycznej sesji w Azji, w czasie której jen osłabł, a rynki złota i akcji odnotowały wzrosty. Teoria jest taka, że G20 dało rynkowi zielone światło do dalszej wyprzedaży jena. Ale początek sesji europejskich nie wygląda zachęcająco i nie możemy udawać, że ostatniego tygodnia nie było (spadek indeksu DAX o ponad 4%, itp...). W tym tygodniu przed nami ważne dane dotyczące Europy, których przegląd znajduje się poniżej; wszystkie oczy będą też skierowane ku wynikom finansowym amerykańskich korporacji. EUR/JPY poszedł w górę, odnotowując nowe maksima w skali ponad jednego tygodnia na poziomie 130,70, ale w chwili, gdy to piszę, już z powrotem zbito go do poziomu 130,00. Notowania obligacji Bund otworzyły się z luką poniżej piątkowego poziomu zamknięcia i odnotowały wyprzedaż, by następnie podstępnie poszybować
z powrotem do piątkowych poziomów zamknięcia. Innymi słowy wydaje się, że po nerwowym zeszłym tygodniu osłabienie nadal jest wystarczająco duże. Podejrzewam, że w tym tygodniu rynek będzie się zachowywał w najlepszym wypadku nerwowo.
W piątek agencja Fitch obniżyła rating długu Wielkiej Brytanii z AAA do AA+ – co było bardzo dogodne po tym, jak chwilę wcześniej opublikowałem koncepcję inwestycyjną krótkiej pozycji na GBPUSD. Takie posunięcia agencji ratingowych często jedynie pomagają walucie pójść w stronę, w którą i tak zmierzała, stanowi to jednak przypomnienie, że sytuacja fiskalna Wielkiej Brytanii jest krucha. W tym tygodniu uwagę przyciągną czwartkowe dane dotyczące brytyjskiego PKB, a także poziom 1,5200 dla pary GBP/USD, który znalazł się także blisko minimum kursu tej pary w ciągu ostatniej nocy. Po notowaniach piątkowych zarysował się ładny schemat spadkowych świec na dziennym wykresie świecowym,
ale dla potwierdzenia tego trendu konieczna jest jego kontynuacja. Inną sensacją minionego weekendu była wiadomość, że ze względu na „konflikt harmonogramów” Bernanke nie będzie obecny na konferencji w Jackson Hole pod koniec sierpnia. Będzie to pierwsza od 25 lat nieobecność szefa Rezerwy Federalnej na tym wydarzeniu. Jeśli to nie jest kolejny sygnał, że szef Fedu nie będzie się ubiegał o ponowną nominację, to nie jestem pewien, co to jest. Nie można się oprzeć wrażeniu, że Bernanke prywatnie martwi się, że polityka Fedu nie zadziała i wolałby raczej przekazać pałeczkę komuś innemu, niż pozostać u steru, gdy nadejdzie nieunikniony moment uświadomienia sobie tego faktu. Rynek i historia gospodarcza mogą nie być tak łagodne, ale zobaczymy. Jest to bardzo interesująca sytuacja. Przypadający na koniec sierpnia termin konferencji
w Jackson Hole (nawet nie podano go na stronie internetowej Rezerwy Federalnej z Kansas City, więc nie mogę znaleźć dokładnej daty) może się zbiec z przesłuchaniami kandydatów
na następcę prezesa Fedu, którego nominuje Obama.

Co dalej?
Obserwujcie opracowywany przez HSBC wstępny wskaźnik PMI dla przemysłu w Chinach, publikowany dziś w nocy w godzinach funkcjonowania rynków azjatyckich, gdyż słabym danym o PKB w Chinach przypisuje się spory wpływ na ruchy na rynkach aktywów;
z pewnością mogą one mieć też znaczenie dla dolara australijskiego w najbliższej przyszłości.

Wykres: AUD/USD
Ostatni tydzień był dla AUD/USD krytyczny, gdyż zmienność rynku wstrząsnęła tą parą
po tym, jak podrażniła ona wszystkich próbą przebicia się przez krytyczną linię trendu spadkowego, chociaż nadal oscylowała poniżej oporu na granicy przedziału 1,0600, kiedy nadeszła wyprzedaż. Teraz będzie chodziło przede wszystkim o to minimum na poziomie 1,0133. Spodziewałbym się przynajmniej próby przebicia się przez ten poziom
w nadchodzącym tygodniu czy podobnym okresie – być może nawet próby zejścia
do parytetu. Zauważcie, że w najbliższych tygodniach linia trendu wzrostowego będzie ostatecznie zmierzać w kierunku parytetu – to ją uważam za punkt „wielkiego przełomu”, gdy/jeśli takowy nadejdzie.

 

Inne ważne dane w tym tygodniu to wstępne odczyty PMI dla Europy, publikowane jutro rano, a także wskaźnik IFO dla Niemiec, który zostanie podany w środę; kombinacja tych dwóch informacji może do końca tygodnia (jeśli nie wcześniej) wybić EUR/USD z przedziału w granicach 1,3000-1,3200. Piątkowe odwrócenie ścieżki stanowi zachętę do przełomu ku dalszym spadkom, ale zeszłotygodniowy odwrót od ryzyka na rynkach aktywów będzie się pewnie musiał utrzymać, aby dolar amerykański zyskał energię do faktycznej kontynuacji. Przyglądajcie się zwłaszcza danym ankietowym dotyczącym Niemiec, ponieważ w zeszłym miesiącu PMI w usługach był szczególnie niekorzystny, a wyniki ankiety w przemyśle spadły
z powrotem poniżej 50 pkt. Na wszystkich tych informacjach będzie się opierał EBC, który
w przyszłym tygodniu może obniżyć stopy procentowe, jeśli dane publikowane w tym tygodniu będą słabe.

Dane z USA to w tym tygodniu w większości sprawy drugorzędne: dziś i jutro poznamy dane dotyczące sprzedaży domów (odpowiednio istniejących i nowych), w środę zamówienia
na dobra trwałe, a w piątek PKB. Dane te przyćmi sezon wyników za I kwartał, którego apogeum przypada w tym tygodniu. Dużo uwagi przyciąga dzisiaj prognoza zysków Caterpillar, która może mieć również dalszy negatywny wpływ na dolara australijskiego, jeśli będzie kiepska.

Zachowajcie ostrożność.

Najbliższe ważne wydarzenia w kalendarzu ekonomicznym (wszystkie godziny – GMT)

•    Wielka Brytania - wystąpienie Baileya z BoE (1010)
•    USA - wystąpienie Dudleya z Rezerwy Federalnej (1230)
•    Strefa euro -wystąpienie Rehna z EBC (1230)
•    USA, Rezerwa Federalna w Chicago – indeks NAI (National Activity Index) w marcu (1230)
•    Wskaźnik zaufania konsumentów w strefie euro w kwietniu (1400)
•    USA – sprzedaż istniejących domów w marcu (1400)
•    Strefa euro - wystąpienie Noyera z EBC (1700)
•    Wielka Brytania - wystąpienie Tuckera z BoE (1830)
•    Wstępny wskaźnik PMI dla przemysłu w Chinach wg HSBC w kwietniu (0145)
•    Japonia - zaufanie małych przedsiębiorstw w Japonii w kwietniu (0500)



John J. Hardy, Head of FX strategy , Saxo Bank

W jeden tydzień zasoby złota w ramach ETP zmalały o rekordowe 65 ton, 22 kwietnia 2013 r.

Według danych Bloomberga największy od 33 lat spadek cen spowodował rekordową tygodniową redukcję zasobów złota posiadanych przez podmioty oferujące produkty notowane na giełdzie (Exchange Traded Products, ETPs). Redukcja o 65,5 tony z zeszłego tygodnia kontrastuje z zachowaniem funduszy hedgingowych, które w tygodniu zakończonym 16 kwietnia wykorzystały wyprzedaż, by stać się nabywcami netto. W ciągu ostatnich czterech tygodni z inwestycji wycofano ok. 113,7 ton złota, przez co zasoby zmalały do poziomów ostatnio notowanych w listopadzie 2011 r., kiedy cena złota była o prawie 300 USD wyższa niż w chwili obecnej.

 

Zasoby ETP

Złoto

Srebro

Platyna

Pallad

 

(wszystko w tonach metrycznych)

19 kwietnia 2013 r.

2340,6

19445,6

51,1

65,3

12 kwietnia 2013 r.

2406,2

19478,5

52,1

65,6

Zmiana poziomu zasobów

-65,5

-32,8

-1,0

-0,3

Zmiana ceny

-5,3%

-10,6%

-4,0%

-4,2%

Średnia z 4 tygodni

2597,6

19442,2

51,4

65,6

Maksimum w ciągu 1 roku

2632,5

19738,2

52,4

67,3

Minimum w ciągu 1 roku

2348,1

17448,6

41,1

57,3

Źródło: Bloomberg i Saxo Bank

 

Jak widać na wykresie poniżej, fundusze hedgingowe zaczęły zmniejszać swoją przewagę netto ekspozycji na długich pozycjach we wrześniu, mniej więcej w momencie, gdy cena złota była najwyższa, natomiast inwestujący w ETP zaczęli ograniczać swoją ekspozycję dopiero w lutym. W najbliższej przyszłości zachowanie tzw. insiderów takich jak fundusze hedgingowe i zarządzający środkami pieniężnymi może być dobrym wskaźnikiem informującym o tym, kiedy cena znów zacznie przedstawiać jakąś wartość i wykazywać potencjał wzrostowy.

 

 

 

Metale szlachetne bez katalizatora po trudnym kwartale, 22 kwietnia 2013 r.

Metale szlachetne bez katalizatora po trudnym kwartale

 

 

Spadek cen złota, który rozpoczął się w październiku, utrzymywał się w pierwszym kwartale, zanim nie ustanowiono ponownie wsparcia przed poziomem decydującego wsparcia, tj. 1 530 USD/oz. Jeszcze gorsze wyniki miało srebro: koszt jednej uncji złota wzrósł do 57 uncji srebra, co było najwyższym poziomem odnotowanym od sierpnia, zbliżającym się do pięcioletniej średniej na poziomie 57,75. Branżowe rekomendacje dla srebra pomogły w przyciągnięciu dodatkowych kupujących, w szczególności za pośrednictwem produktów będących przedmiotem obrotu na giełdzie (ETP). Jednak w miarę, jak w marcu metale przemysłowe znalazły się w odwrocie po osłabnięciu perspektyw wzrostu, srebro poszło ich śladem.

Metale szlachetne

Ryzyko wzrostu (lub rysunek BYKA)

Ryzyko spadku (lub rysunek NIEDŹWIEDZIA)

Ponowna eskalacja kryzysu zadłużenia w strefie euro

Nominalne rentowności obligacji coraz mniej niekorzystne

Wzrost w Stanach Zjednoczonych słabszy – rozszerzenie poluzowania ilościowego

Umiarkowane prognozy inflacyjne

Znaczna aktywność banków centralnych w zakresie transakcji kupna

Rosnące oczekiwania dotyczące wzrostu

Pozycjonowanie funduszy hedgingowych spadło o połowę w porównaniu z trzyletnią średnią – pole do manewru

Dalsza likwidacja długich pozycji w produktach będących przedmiotem obrotu na giełdzie (ETP)

Zdarzenie o charakterze geopolitycznym

Korekta na rynku akcji powodująca redukcje ryzyka w różnych kategoriach aktywów

 

Inwestorzy w złoto stosujący ETP do uzyskania nielewarowanej ekspozycji na metale szlachetne przez cały rok byli sprzedającymi netto, co skutkowało rekordowo słabym kwartałem dla przepływów opartych na złocie ETP. W ciągu kwartału odpływy objęły około ton w porównaniu z dodatnimi przepływami w wysokości 87 i 138 ton w poprzednich dwóch kwartałach (Bloomberg). Spadek ten, przedstawiony poniżej, sprowadził jednak tylko pozycje do poziomów odnotowanych w sierpniu. Wskazuje również na utrzymującą się elastyczność tych inwestorów, z których wielu nadal postrzega złoto jako naturalny składnik zrównoważonego portfela. Ze względu na wykorzystanie złota jako zabezpieczenia przed światowym ryzykiem w ogonie rozkładu, spowodowanym przez nadmierne drukowanie pieniędzy przez banki centralne w ostatnich latach, złoto jedynie zyskuje na atrakcyjności. 

 

Przewidujemy, że złoto utkwi w przedziale 270 dolarów i że wsparcie ze strony rynku fizycznego i aktywności banków centralnych w zakresie kupna powinno wystarczyć do zatrzymania wszelkich prób osiągnięcia kluczowego wsparcia na poziomie 1 530 USD/oz. Przełamanie tego poziomu może sygnalizować konieczność przeprowadzenia o wiele bardziej pogłębionej korekty, niż już odnotowana. Obecna ekspansja ekonomiczna Stanów Zjednoczonych postępuje w tempie niegwarantującym na tym etapie wczesnego odejścia od zakupów aktywów, czego naszym zdaniem rynek w pełni jeszcze sobie nie uświadomił. Brak silnego zarządcy politycznego w kontekście kryzysu zadłużenia w strefie euro podwyższa ryzyko zarażenia, co mogłoby również zapewnić nowe wsparcie.

 

Stały nacisk na amerykańskie dane ekonomiczne najprawdopodobniej jest jednak kluczowy w najbliższym okresie, a wszelkie odnotowane ostatnio osłabienia mogą stanowić oczekiwany od miesięcy katalizator dla złota. Pozycje spekulacyjne funduszy hedgingowych, zarówno w złocie, jak i w srebrze, zbliżają się do najniższych poziomów od 2006 r. i ewentualne oznaki ożywienia w tym sektorze mogą sprawić, że ekspozycja wielu inwestorów zawodowych okaże się niewystarczająca, dzięki czemu obydwa te metale, a w szczególności srebro, odnotują lepsze wyniki. Obniżamy naszą średnią docelową cenę na 2013 r. z 1 740 USD/oz do 1 640 USD/oz ze względu na słaba akcję cenową w pierwszym kwartale. Przewidujemy dalsze strategie w kanale cenowym (range trading) w następnym kwartale na poziomie ok. 1 650 USD/oz. Jak już wspomnieliśmy, zdajemy sobie sprawę z potencjalnego ryzyka spadków związanego ze złotem, ponieważ metal ten stał się ostatnio emocjonującym przedmiotem obrotu dla wielu inwestorów. Dalszy spadek cen poniżej 1 500 USD/oz jeszcze bardziej wpłynie na uciążliwość transakcji złotem, ponieważ spowoduje spadek zaufania wśród wielu posiadaczy słabych długich pozycji.

 

 

Ole Hansen, Head of Commodity Strategy, Saxo Bank

 


Rynki ropy w kanale cenowym z ryzykiem spadków, 18 kwietnia 2013 r.

 Ropa Brent rozpoczęła rok powtórką z dwóch poprzednich lat. Wyższe oczekiwania dotyczące wzrostu spowodowały ożywienie, które trwało aż do połowy lutego, kiedy obawy, że cena wyprzedziła dane fundamentalne, przyczyniły się do powrotu do dolnej krawędzi ustalonego przedziału pomiędzy 105 USD za baryłkę a 118 USD za baryłkę. Średnia cena w tym przedziale przypadkowo pokrywa się ze średnią ceną z poprzednich dwóch lat.

 

 

Rozpoczęło się rozluźnienie dotychczasowego sztywnego rynku natychmiastowego ropy Brent oraz nadmiernej podaży ropy WTI, przez co dyferencjał tych dwóch istotnych benchmarków zmniejszył się do 12 USD za baryłkę. Zwiększona produkcja z Morza Północnego oraz wysoki poziom konserwacji rafinerii w połączeniu z recesją i kryzysem politycznym w strefie euro spowodowały zmniejszenie różnicy pomiędzy cenami natychmiastowych i odroczonych kontraktów terminowych. Tymczasem w Stanach Zjednoczonych zwiększona zdolność do transportu ropy ze Środkowego Zachodu do rafinerii w Zatoce Meksykańskiej stopniowo wpłynęła na złagodzenie problemów z „wąskim gardłem”, przez które cena ropy WTI w ciągu ostatnich kilku lat odstawała od cen światowych. Koszt transportowania ropy z obszarów produkcji za pomocą rurociągów, kolei i rzek ma swoją cenę, która obecnie powinna skutkować ograniczeniem dalszego zawężenia dyferencjału poniżej 10 USD za baryłkę.

 

 

Uważamy, że światowe rynki ropy są obecnie dobrze zaopatrzone, jednak ma to miejsce wyłącznie dlatego, że OPEC nadal produkuje po stawkach przekraczających przyjęty cel. Produkcja amerykańska nadal imponująco rośnie, podczas gdy Wenezuela, po śmierci prezydenta Hugo Chaveza, może ponownie potencjalnie stać się głównym dostawcą na rynki światowe, o ile otworzy się na bezpośrednie inwestycje zagraniczne, czego nie przewiduje się w najbliższym czasie. Przewidujemy, że ropa Brent w drugim kwartale pozostanie nadal w korytarzu cenowym, przy czym większość aktywności przypadnie na przedział 105 USD za baryłkę - 115 USD za baryłkę. Największe ryzyko będzie jednak lekko spadkowe ze względu na ciągłe obawy związane z Europą

 

 

Energia

Ryzyko wzrostu (lub rysunek BYKA)

Ryzyko spadku (lub rysunek NIEDŹWIEDZIA)

Producenci ropy potrzebują wysokich cen do finansowania rosnących wydatków rządowych

Pogorszenie nastrojów inwestorów, powodujące dodatkową likwidację spekulacyjnych długich pozycji

Napięcia o charakterze geopolitycznym w Syrii i w szczególności w Iranie, dotyczące nadal nierozwiązanego problemu broni jądrowej

Nadal zaskakujący wzrost podaży spoza OPEC

Nowe techniki produkcji, takie jak ropa łupkowa i podmorska, powodują podwyższenie kosztów produkcji

Gwałtowny wzrost amerykańskiej produkcji z łupków wpływa na zmniejszenie importu

Produkcja OPEC pozostaje wysoka, co pozwala na uniknięcie rozczarowań w innych obszarach

Osłabiony popyt azjatycki w Chinach, Korei Południowej i Japonii powoduje redukcję zapasów

Poluzowanie ilościowe skutkuje silniejszym niż przewidywany PKB i popytem

Gospodarka europejska słabnie przy równoczesnej poprawie dostaw z Morza Północnego

 

Wysoki poziom konserwacji rafinerii

 

 

Ole Hansen, Head of Commodity Strategy, Saxo Bank

Dyktatura agencji ratingowych Warszawa, 18 kwietnia 2013 r.

Przyczyna obecnego kryzysu jest niewątpliwie wielopłaszczyznowa i trudno tak naprawdę wskazać jeden element, który całkowicie odpowiadałby za załamanie światowych finansów. Jednakże przemożny wpływ agencji ratingowych na gospodarkę wielu państw, stawia je w roli ekonomicznej szarej eminencji stojącej za tragedią wielu zwykłych ludzi, którzy teraz muszą zapłacić z własnej kieszeni

Wszystko zaczęło się parę lat przed wybuchem światowego kryzysu, kiedy to rozpasane agencje ratingowe, nie bacząc na niebezpieczeństwa płynące z ich działalności, rozdawały pozytywne opinie na derywaty hipoteczne. W momencie kiedy pękła bańka nieruchomości w Stanach Zjednoczonych, okazało się, że większość papierów, które zachwalała agencja S&P to zwykły bubel niewarty „jednego centa”.

Jak by tego było mało, w trakcie dochodzenia wyszło na jaw, że za ekspertyzy nie płacili potencjalni klienci a same banki chcące sprzedać swoje produkty jak największej liczbie potencjalnych inwestorów. Oczywiście sama S&P do niczego nie chciała się przyznać,
a sprawa rozmyła się na tyle szybko, że nie pozostał po niej żaden ślad. Zachęcone bezkarnością, agencje kontynuowały swój proceder w najlepsze, jednak tym razem nieco mniej nachalnie i „w trosce o dobro inwestora”. Swoją uwagę skupiły na ratingach rządów.

Dla osób, które na co dzień nie interesują się ekonomią warto przypomnieć, że agencja ratingowa wystawiając swoją opinię w kontekście stabilności podmiotu pożyczającego, czyli ryzyka niewypłacalności, wpływa na jego ogólne postrzeganie oraz wiarygodność.
To istotne narzędzie jakim dysponują agencje sprawia, że wiele potęg gospodarczych oraz wpływowych polityków drży przed ich użyciem. Przykładów nie trzeba szukać daleko.
Po obniżce wiarygodności kredytowej Wielkiej Brytanii, premier David Cameron tracąc zaufanie swoich wyborców, musiał tłumaczyć się w Izbie Gmin ze swoich działań, które rzekomo doprowadziły do decyzji Moody’s. Trudno wyobrazić sobie lepszy oręż w rękach opozycji.

Podobnych przykładów jest jeszcze wiele i tak naprawdę można je mnożyć
w nieskończoność, istotą jest jednak fakt nadmiernego przywiązywania wagi do decyzji agencji, co w rezultacie doprowadziło do rozwoju ich dyktatury, przed którą uginają się nawet najwięksi.  Unia Europejska mając na uwadze te wszystkie aspekty, postanowiła na własną rękę  poradzić sobie z tym, bądź co bądź, ogromnym problemem. Naturalnie, zrobiła to w swoim iście socjalistycznym stylu, przyznając Europejskiemu Urzędowi Nadzoru Giełd
i Papierów Wartościowych (EUNGiPW) wyłączne uprawnienia nadzorcze nad agencjami ratingowymi zarejestrowanymi w UE, w celu scentralizowania i uproszczenia ich rejestracji oraz nadzoru na poziomie Unii Europejskiej . Dodatkowo, europejscy politycy postanowili zwiększyć odpowiedzialność cywilną agencji i konkurencję pomiędzy nimi. Rozwiązaniem zupełnie wystarczającym byłoby wspieranie rodzimych banków i zachęcanie ich do własnych analiz wiarygodności kredytowej, co pozwoliłoby na uniezależnienie się od takich potęg jak S&P, czy Moody’s.

Nadmierna siła agencji ratingowych rodzi swoistą patologię w świecie finansów. To z kolei przekłada się na wiele sfer wewnątrz danego państwa, łącznie ze zmianami socjopolitycznymi. Nieograniczona wręcz możliwość naciskania na przywódców politycznych skłania do się sięgania po coraz więcej. Oby za jakiś czas nie skończyło się to kolejną finansową katastrofą.

Niewielka szansa na wysokie ceny towarów w drugim kwartaleWarszawa, 18 kwietnia 2013 r.

Olbrzymie oczekiwania dotyczące światowego wzrostu gospodarczego na początku 2013 r. spowodowały, że rok rozpoczął się mocnym akcentem, przez co nastąpiło niemal identyczne odtworzenie sytuacji z poprzednich dwóch lat. Inwestorzy weszli do gry i w styczniu przyczynili się do podtrzymania kursów kluczowych towarów zależnych od wzrostu gospodarczego, takich jak ropa naftowa czy metale przemysłowe. Jednym z nieobecnych kluczowych czynników były niepokoje na tle geopolitycznym, które w poprzednich latach wywindowały ceny ropy do niemożliwych do utrzymania poziomów przed uruchomieniem istotnych korekt w drugich kwartałach 2011 i 2012 r.

 

W miarę, jak zbliżamy się do drugiego kwartału, entuzjazm częściowo osłabł – w Stanach Zjednoczonych i Japonii oraz do pewnego stopnia w Chinach wzrost jest umiarkowany, ponieważ neutralizuje go kolejna runda obaw związanych z zadłużeniem w Europie, uruchomiona przy okazji wyborów we Włoszech w lutym oraz bliskiego załamania gospodarki cypryjskiej pod koniec marca. W ujęciu perspektywicznym ryzyko polityczne oraz niepewność związana z Hiszpanią i Włochami nadal będą przedmiotem licznych spekulacji medialnych i niekiedy będą przyczyniać się do powstawania awersji do ryzyka.

 

Mimo tych obaw jednym z interesujących zdarzeń pierwszego kwartału było obserwowanie, jak rozpoczyna się rozpad dziesięcioletniego romansu inwestorów z metalami szlachetnymi. Lepsze dane ekonomiczne ze Stanów Zjednoczonych wywołały spekulacje na temat wcześniejszego niż przewidywane odejścia od poluzowania ilościowego, a ze względu na stosunkowo słaby popyt fizyczny, nominalne rentowności obligacji stały się mniej niekorzystne kosztem złota, przez co po raz pierwszy od marca 2001 r. nastąpił okres dwóch kolejnych kwartałów strat.

Uważamy, że jest stosunkowo niewielka szansa na wysokie ceny towarów w drugim kwartale, ponieważ ryzyko w ogonie rozkładu, takie jak problemy strefy euro, potencjalna wyprzedaż/korekta na rynkach akcji i krótkoterminowa perspektywa światowego wzrostu gospodarczego, nie jest wystarczająco silne, by wpłynąć na sytuację podaży i popytu. W efekcie sektor energetyczny wydaje się zrównoważony, ponieważ w pierwszym kwartale był to jedyny sektor wykazujący pozytywne wyniki, przede wszystkim ze względu na znaczny wzrost cen gazu ziemnego. Metale szlachetne zyskały na wartości w związku z nadmierną podażą; na przykład w przypadku miedzi podaż wzrosła ze względu na zwiększona produkcję w odpowiedzi na wyższe ceny w ostatnich latach.

 

Rynki rolne już oczekują na potencjalnie rekordowe żniwa tego lata na całej półkuli północnej. W połączeniu ze zwiększona produkcją w Ameryce Południowej powinno to pomóc w odbudowie uszczuplonych światowych zapasów kluczowych plonów, takich jak kukurydza, soja czy pszenica. Nie można, naturalnie, wykluczyć powtórki zeszłorocznej suszy, która mogłaby spowodować znaczne ożywienie w kontekście cen nowych plonów. Dotyczy to w szczególności kukurydzy i soi, w przypadku których ceny nowych plonów objęte są istotnym, dwucyfrowym dyskontem w porównaniu ze starymi cenami.

 

Poniżej przedstawiliśmy niektóre ogólne, kluczowe czynniki, które inwestorzy na rynkach towarowych powinni uwzględnić przy podejmowaniu decyzji. Jeszcze niżej analizujemy bardziej szczegółowo rynki energii i metali.

 

Rynki towarowe

Ryzyko wzrostu (lub rysunek BYKA)

Ryzyko spadku (lub rysunek NIEDŹWIEDZIA)

Zdarzenia/obawy o charakterze geopolitycznym

Eskalacja kryzysu zadłużenia w strefie euro

Strajki/spory związków zawodowych w kluczowych obszarach produkcji

Brak zaufania do transakcji towarowych

Nadmierna globalna płynność w efekcie poluzowania ilościowego

Istotna korekta na rynku akcji

Niekorzystne warunki pogodowe w kluczowych rejonach upraw

Dalsze spowolnienie wzrostu Chin

Osłabienie dolara

Produkcja dogoniła popyt, skutkując wzmożonym tworzeniem zapasów

Rosnące krańcowe koszty produkcji

Nadmierne pozycjonowanie spekulacyjne

 

 

Ole Hansen, Head of Commodity Strategy, Saxo Bank

Waluty nieprędko odzyskają równowagę
Warszawa, 16 kwietnia 2013 r.

Cokolwiek się stanie w najbliższej przyszłości, historia uczy nas, że ostatnie kilka dni to ostrzeżenie,
że przed nami najprawdopodobniej jeszcze więcej zmienności – zwłaszcza dla par krzyżowych dolara australijskiego i jena.
Wszystkie wiadomości zdominował wczoraj wieczorem terrorystyczny atak bombowy podczas maratonu w Bostonie; miał on daleko większy wpływ na rynki finansowe, niż można by się spodziewać, a to jedynie dlatego, że zbiegł się w czasie z już trwającym pogromem na rynkach aktywów. Atak bombowy jest straszną tragedią dla niewinnych, nieszczęsnych ofiar, które znalazły
się wczoraj w okropnej sytuacji, nie jest jednak istotny dla rynków poza tym, w jakim stopniu przyczynił się do zmienności w najgorętszej chwili.
Najnowsze wyrazy poparcia moralnego dla swoich wysiłków BoJ otrzymał od Draghiego, po tym jak niedawno kilku przedstawicieli Rezerwy Federalnej wypowiedziało się w podobnym stylu. Szef EBC zasugerował wczoraj, że BoJ próbuje jedynie zwalczyć inflację, a nie osłabić jena. Być może
to pomogło parom krzyżowym jena odnotować w nocy minimum, ale ważniejszymi urzędnikami, którym trzeba się w przyszłości przyglądać po niedawnych narzekaniach amerykańskiego Departamentu Skarbu na najnowsze ruchy polityczne Japonii, będą przedstawiciele rządów z grupy
G-20. A skoro o tym mowa, to w najbliższy czwartek/piątek mamy spotkanie grupy G-20. Z plotek na rynku wynika, że uwaga skupi się w większości nie na Japonii czy polityce walutowej, ale na polityce mającej pobudzić wzrost, tak więc są szanse, że przemkniemy jeszcze przez to wydarzenie bez żadnej eskalacji retoryki – jednak nadal oczekuję w końcu reakcji Chin, nawet jeśli będą siedzieć cicho
w okolicach szczytu G-20.
Przewidywania RBA wyrażone w opublikowanym w nocy protokole z posiedzenia RBA nie zmieniły sytuacji – na początku sesji rentowność obligacji australijskich spadła poniżej poziomu zamknięcia,
co wynikało z wczorajszej niewiarygodnej zmienności na innych rynkach, jednak powróciła
do poprzedniego poziomu niemal bez zmian w ramach próby wycofania się z trybu paniki w ciągu nocy. Z protokołu wynika, że zdaniem banku inflacja jest wystarczająco niska, aby w razie potrzeby można było dalej obniżyć stopy procentowe, chociaż wspomniano również o tym, jak gospodarka reaguje na dotychczas wprowadzone obniżki stóp. RBA w oczywisty sposób przyjmuje postawę „poczekamy, zobaczymy”.
Wykres: AUD/USD
AUD/USD próbuje się odbić po precyzyjnym teście poziomu zniesienia 0,618, jednak wydaje się,
że wczorajsza wyprzedaż była śmiertelnym ciosem dla argumentu za wzrostami w perspektywie krótkoterminowej, chyba że eksplodowałaby natychmiastowa zwyżka, która wymazałaby wczorajsze straty. Krótkoterminowy opór kształtuje się na poziomie 200-dniowej średniej ruchomej, tuż poniżej 1,0400. Jeśli/kiedy zmienność powróci, pary krzyżowe dolara australijskiego i jena nadal będą miały najwyższy współczynnik beta spośród walut G-7.
 
Co dalej?
Cokolwiek zdarzy się w najbliższej przyszłości – nawet jeśli uda nam się szybko dojść do siebie po tym epizodzie i zobaczymy nowe minima w notowaniach jena oraz nowe rekordy na rynkach akcji,
a metale szlachetne ładnie się odbiją i odrobią większość strat z ostatnich kilku dni – mamy za sobą krytyczne wydarzenie związane ze zmiennością, które może posłużyć co najmniej jako ostrzeżenie,
że przed nami być może zdarzenie związane z jeszcze większą zmiennością lub zmianą sytuacji
na rynku. Patrząc kilka lat wstecz, taki scenariusz rozegrał się wiele razy - zarówno na małą, jak
i na większą skalę. Najbardziej spektakularnym przykładem jest historia Bear Stearns latem 2007 roku, kiedy to pierwsze, bardzo gwałtowne i nieprzyjemne straty szybko nadrobiono dzięki oczekiwaniu
na pierwszą rundę luzowania ilościowego ze strony Fedu, a następnie jej realizację
we wrześniu/październiku, kiedy to rynkowi udało się nawet odnotować nowy rekord. Dalsza historia po tym jednym szybkim skoku w górę jest nam znana.
Na mniejszą skalę spójrzcie na wykres kursu EUR/USD z końca 2004 r.: para ta między październikiem a początkiem grudnia odnotowała niesamowitą zwyżkę. W czasie tego drugiego miesiąca wystąpiły dwa bardzo krótkie epizody gwałtownej wyprzedaży, której efekty wymazała ostatnia gwałtowna zwyżka w ostatnich dniach roku. Potem na początku 2005 r. nastąpił dołek, kiedy to EUR/USD szybko spadł o 900 pipsów w ciągu zaledwie miesiąca.
Mamy dzisiaj całkiem bogaty kalendarz ekonomiczny, jak widać poniżej. Zwróćcie uwagę na dane
o inflacji w Wielkiej Brytanii, ankietę ZEW dla Niemiec, wystąpienie Danthine’a z SNB w Szwajcarii oraz dane na temat inflacji i rozpoczętych budów domów w USA.

Jutro mają się odbyć posiedzenia Riksbank i Bank of Canada.
Najbliższe ważne wydarzenia w kalendarzu ekonomicznym (wszystkie godziny – GMT)
•    Wielka Brytania - PPI, CPI oraz RPI w marcu (0830)
•    Strefa euro - CPI w marcu (0900)
•    Niemcy – ankieta ZEW w kwietniu (0900)
•    Strefa euro – ankieta ZEW w kwietniu (0900)
•    Wystąpienie Dudleya z amerykańskiej Rezerwy Federalnej (1200)
•    Kanada - sprzedaż przemysłowa w lutym (1230)
•    USA – CPI w marcu (1230)
•    USA – rozpoczęte budowy domów i pozwolenia na budowę w marcu (1230)
•    Wystąpienie Evansa z amerykańskiej Rezerwy Federalnej (1300)
•    USA – produkcja przemysłowa i wykorzystanie mocy produkcyjnych w marcu (1315)
•    Wystąpienie Danthine’a ze szwajcarskiego SNB (1630)
•    Wystąpienie Kinga z brytyjskiego BoE (1900)
•    Wystąpienie Kocherlakoty z amerykańskiej Rezerwy Federalnej (2100)
•    Wystąpienie Haldane’a z brytyjskiego BoE (2100)
•    Nowa Zelandia – indeks cen konsumpcyjnych w I kw. (2245)
•    Japonia - wskaźnik zaufania konsumentów w marcu (0500)


John J. Hardy, Head of FX Strategy, Saxo Bank

AKCJE EUROPEJSKIE – W STRONĘ LEPSZEGO JUTRA
Warszawa, 16 kwietnia 2013 r.

Mimo dalszego wzrostu bezrobocia, będącego oznaką gospodarek w recesji w większości państw strefy euro, od końca maja ubiegłego roku akcje europejskie gwałtownie zyskały na wartości (o około 25%). Prognozy dla akcji są dobre, dlatego pojedyncze wskaźniki, jak stopa bezrobocia, są bez znaczenia. Istotna jest jedynie przyszłość, a w tym kontekście akcje europejskie wskazują na poprawę gospodarki w Europie pomimo tego, co wmawiają nam główne media. €-coin, wskaźnik zależny od PKB w czasie rzeczywistym, w marcu – siódmym miesiącu z kolei – wzrósł do poziomu -0,12, co stanowiło najwyższy poziom od maja 2012 r.
i sygnał ogólnej poprawy warunków pomimo gorszych niż przewidywane danych dotyczących indeksu PMI za marzec. Pomimo słabości gospodarki strefy euro, rok może nadal okazać się korzystny dla akcji europejskich i przynieść zyski, ponieważ główne indeksy bardziej niż kiedykolwiek odzwierciedlają obecnie gospodarkę światową, a nie gospodarkę krajową.

W naszej poprzedniej prognozie kwartalnej wysunęliśmy odważną tezę, że akcje
z peryferyjnych państw europejskich mogą być tegorocznymi czarnymi końmi, biorąc pod uwagę model powrotu do średniej. Uzasadnialiśmy to stabilizacją strefy euro, która pod koniec 2013 r. osiągnęłaby dodatni wzrost gospodarczy. Pomimo próżni politycznej po wyborach we Włoszech oraz ocalenia Cypru przed kontrowersyjnym opodatkowaniem depozytów powyżej 100 000 EUR, ceny akcji europejskich utrzymały się, a indeks MSCI Euro, obejmujący 90% ogólnej kapitalizacji rynku strefy euro, w tym roku wzrósł o 1,7%. Koszyk inwestycji w równych proporcjach w akcje greckie, irlandzkie, portugalskie, hiszpańskie
i włoskie przyniósłby jednak zysk w wysokości 5%, przy czym największym obciążeniem byłyby akcje włoskie.
 
Na naszą prognozę stanowiącą, że rynki akcji peryferyjnych państw europejskich mogą
w tym roku odnotować najlepsze wyniki, nie wpłynęły ani kwestia Cypru, ani wybory we Włoszech. W wielu z tych państw widoczne są postępy: Irlandia powróciła na rynek obligacji, Portugalia wyprzedza swój plan konsolidacji fiskalnej, koszty pracy w Hiszpanii szybko spadają, co pozytywnie wpływa na konkurencyjność tego kraju, a 12-miesięczna ruchoma wartość eksportu w styczniu we Włoszech okazała się rekordowa. Fakty te wskazują na to,
że krajom tym udaje się uciec z otchłani.

CZY AKCJE JAPOŃSKIE WYCHODZĄ Z CIENIA?
Od połowy listopada ubiegłego roku, kiedy to okazało się, że premier Japonii, Shinzo Abe, wygra wybory pod hasłem walki z deflacją, jen stracił na wartości. Deprecjacja przyspieszyła w styczniu po uruchomieniu przez japoński bank centralny nowych ram polityki pieniężnej, obejmujących cel inflacyjny w wysokości 2%. Od połowy listopada jen japoński stracił
na wartości o 18,7% i o 19,8% w odniesieniu odpowiednio do USD i do EUR. W efekcie indeks giełdowy Nikkei wystrzelił w górę jak rakieta, zyskując 43% od połowy listopada i 19,3%
w bieżącym roku. Ten sześciomiesięczny wzrost jest najwyższy od czasu czwartego kwartału 1972 r.

Co ten wzrost oznacza dla akcji japońskich? Czy wreszcie nastąpi sekularna hossa? Może
być jeszcze za wcześnie na takie prognozy. Problemem Japonii jest to, że słabszy jen może być korzystny dla eksporterów, ale Japonia importuje znaczne ilości energii, których cena teraz wzrośnie, co uderzy zarówno w konsumentów, jak i w przedsiębiorstwa ukierunkowane na rynek krajowy. W ekonomii nie ma łatwych rozwiązań, a słaby jen nie oznacza usłanej różami, jednokierunkowej drogi, na którą najwyraźniej liczy BoJ.

Indeks Nikkei wyceniany jest ponadto o wiele wyżej, niż indeks MSCI World pod wieloma względami, w tym pod względem zysku, przepływów pieniężnych i dywidend. Analitycy po stronie sprzedaży również przewidują wzrost zysków, prognozowany na 30% w ujęciu zannualizowanym w ciągu następnych dwóch lat. Szacunki te wydają się nieco naciągane, biorąc pod uwagę, że nasze szacunki dotyczące wzrostu japońskiego PKB w 2013 r. wynoszą 1%, a dla gospodarki światowej 3%. Przy przewidywanej inflacji światowej w 2013 r. na poziomie około 3%, analitycy muszą prognozować duże zyski walutowe lub znaczny wzrost udziału w rynku spółek japońskich zorientowanych na rynki zagraniczne. W naszym przekonaniu jest to zbyt optymistyczna prognoza i przewidujemy, że akcje japońskie wkroczą w fazę bardziej umiarkowaną, w ramach której inwestorzy japońscy przeanalizują rzeczywisty wpływ słabego jena na zyski i sprzedaż.



Peter Garnry, Head of Equity Strategy, Saxo Bank

Szalona jazda dla dolara australijskiego i jena na początek krytycznego tygodnia
Warszawa, 16 kwietnia 2013 r.

Przez gigantyczną wyprzedaż złota po i tak dużym spadku piątkowym, a także inne wydarzenia, mieliśmy szaloną azjatycką sesję dla dolara australijskiego i jena, a sytuacja odwróciła się na niekorzyść transakcji na fali niedawnego impetu. Przed nami ciekawy tydzień.
Metale szlachetne rozkleiły się kompletnie odkąd w piątek przełamano długo utrzymujące się wsparcie na rynku złota na poziomie ok. 1530. W ciągu nocy wyprzedaż złota sięgnęła aż w okolice 1400 i wreszcie wybiła dolara australijskiego i inne waluty towarowe z ich samozadowolenia; AUD/USD przeleciał z powrotem przez poziom 1,0500 – poziom wsparcia/dawnego oporu, a NZD/USD kontynuował spektakularny odwrót z dziwnej kulminacyjnej zwyżki z zeszłego tygodnia.
Fakt, że takie zmiany zachodzą na rynku złota w okresie oczekiwania na Abenomikę
i pomimo tego, że działającemu zgodnie z Abenomiką Kurodzie udało się wielkim ruchem na jego pierwszym posiedzeniu w BoJ prześcignąć oczekiwania rynku, jest niezwykły i wskazuje na to, że najwyraźniej rozmieszczenie pozycji uległo niewiarygodnemu zniekształceniu oraz że z opanowanego od 10 lat przez hossę rynku złota uciekają drobni spekulanci, na skalę być może niewidzianą od ogólnego panicznego delewarowania, jakie nastąpiło po bankructwie Lehmana w 2008 r. To musi poważnie wpłynąć na rynek walutowy – jeśli taka sytuacja się utrzyma, waluty towarowe nadal będą się znacznie osłabiały w perspektywie krótkoterminowej – zwłaszcza dolar australijski i nowozelandzki, gdyż wielu sprzedało już dolara kanadyjskiego; chociaż z technicznego punktu widzenia piątkowy skok do góry odnotowany przez tego ostatniego po krótkim fałszywym przebiciu poziomu 1,0100
w zeszłym tygodniu również ma duże znaczenie.
Jen również próbował się trochę umocnić w ciągu nocy i przez moment zajrzał
na interesujący z psychologicznego punktu widzenia poziom 97,50, zanim znów próbował powędrować w górę. Para ta nadal ma możliwość zejścia niżej do dawnego maksimum na poziomie 96,75, nie zagrażając niedawnemu ostremu ruchowi w górę, ale jeśli przebijemy się dużo poniżej tego poziomu, a zwłaszcza poniżej rejonu 95,00, być może zobaczymy dalszą brutalną konsolidację jeszcze dalej w dół, gdy gracze krótkoterminowi z największymi lewarami będą musieli się pożegnać ze swoimi pozycjami. Parami walutowymi o wysokim współczynniku beta będą pary krzyżowe jena inne niż z udziałem dolara amerykańskiego, zwłaszcza takie jak AUD/JPY i NZD/JPY. Bądźcie bardzo ostrożni pod tym względem.
Wykres: AUD/JPY
Kurs AUD/JPY odnotował całkiem pokaźne zmiany w porównaniu z ruchami na rynkach japońskich obligacji rządowych i azjatyckich rynkach aktywów, spowodowanymi przez sytuację na rynku złota i słabsze niż oczekiwano dane z Chin. Jeśli korekta w parach krzyżowych jena dalej się utrzyma, należy się spodziewać, iż AUD/JPY znajdzie się
w epicentrum wydarzeń, a jego współczynnik beta będzie największy wśród par krzyżowych G7/JPY.

 

AUD/JPY (Bid)
Cena otwarcia
Maksimum
Minimum
Cena zamknięcia
Co dalej?
Znowu, kolosalny wzrost zmienności na rynkach metali ma miejsce w kontekście motywu drukowania pieniądza przez BoJ (zawsze trzeba być szczególnie ostrożnym, gdy dane fundamentalne krzyczą o jednym, a rynki nie tylko nie reagują, ale brutalnie zmierzają
w przeciwnym kierunku) oraz niepokojących zmian na rynku japońskich obligacji rządowych (kolejna znaczna wyprzedaż w nocy), co sugeruje, że zmienność może się rozprzestrzenić na inne rynki, wystawiając na próbę wiele niedawnych trendów – zwłaszcza na rynkach aktywów.
Strzeżcie się rozszerzenia przedziałów, które może nastąpić w takim otoczeniu. Na rynkach, na których przez długi czas utrzymuje się ruch w jednym kierunku z niewielkimi spadkami, mogą wystąpić nieprzyjemne korekty, ponieważ napływ kapitału spekulacyjnego staje się zbyt jednokierunkowy i ma za duży lewar, a druga strona transakcji "ucieka w popłochu", tak często karana za próby zwalczenia trendu rynkowego.
Kluczowym wydarzeniem w dalszej części tygodnia jest spotkanie przywódców finansowych grupy G-20 w Waszyngtonie, przy czym czekamy na reakcję świata – a zwłaszcza Azji – na nowy program luzowania ilościowego ogłoszony przez BoJ. Chociaż niektórzy przedstawiciele Rezerwy Federalnej wyrazili aprobatę dla polityki BoJ, Departament Skarbu USA powiedział, że zwróci się do Japonii z prośbą o nieangażowanie się w konkurencyjną dewaluację jej waluty. Jeśli w najbliższych miesiącach zobaczymy powszechną polityczną naganę dla Japonii, interesujące będzie, jak rynek poradzi sobie z implikacjami tego faktu - w dłuższej perspektywie jen tak czy inaczej prawdopodobnie się osłabi, ale jakiekolwiek oznaki stanowczego sprzeciwu ze strony społeczności międzynarodowej mogą dla par krzyżowych jena oznaczać raczej wyboistą ścieżkę, niż ruch jednokierunkowy, którego rynek zaczął w tak niebezpiecznym stopniu oczekiwać.
Wypatrujcie znowu protokołu z posiedzenia RBA - jakiekolwiek wzmianki o niedawnej mocnej pozycji dolara australijskiego będą interesujące.
Kalendarz danych z USA w tym tygodniu nie jest niezwykle interesujący, mamy jednak pierwsze regionalne ankiety przemysłu wytwórczego (dziś indeks Empire, a w czwartek Rezerwa Federalna z Filadelfii) i najnowsze dane dotyczące rynku nieruchomości
z publikowanym dzisiaj wiodącym badaniem NAHB (które jest wiodące i wykazuje tendencję spadkową w ciągu ostatnich kilku miesiącach), po którym jutro zobaczymy dane
o rozpoczętych budowach domów i pozwoleniach na budowę. Spodziewam się, że za jakiś czas, w ciągu kilku nadchodzących miesięcy, na froncie nieruchomości w USA zagości rozczarowanie.
Bądźcie jeszcze bardziej ostrożni, niż powinniście być zazwyczaj.
Najważniejsze dane ekonomiczne
•    Nowa Zelandia – wskaźnik wyników w usługach w marcu wyniósł 55,4 pkt. wobec 55,5 pkt. w lutym.
•    Australia – w lutym kredytów na budowę domu przybyło o +2,0% m/m wobec spodziewanych +1,5%.
•    Chiny – PKB w I kwartale wzrósł o +1,6% w ujęciu kwartał do kwartału i +7,7%
w ujęciu rok do roku, wobec spodziewanych odpowiednio +2,0%/+8,0% i +7,9% r/r
w IV kwartale.
•    Chiny – produkcja przemysłowa w marcu wzrosła o +8,9% r/r wobec spodziewanych +10,1%.
•    Chiny – sprzedaż detaliczna w marcu wzrosła o +12,6% r/r zgodnie z oczekiwaniami.
•    Norwegia – bilans handlowy w marcu wzrósł o +37,7 mld wobec +33,7 mld w lutym.
Najbliższe ważne wydarzenia w kalendarzu ekonomicznym (wszystkie godziny – GMT)
•    Strefa euro – bilans handlowy w lutym (0900)
•    USA – wskaźnik Empire Manufacturing w kwietniu (1230)
•    USA – napływ kapitałów netto (TIC) w lutym (!300)
•    Wielka Brytania - wystąpienie Baileya z BoE (1315)
•    USA – indeks rynku nieruchomości NAHB w kwietniu (1400)

Ken Veksler, Portfolio Manager, Saxo Bank

Aktualności dotyczące ETP: zasoby złota topnieją coraz szybciej

Warszawa, 15 kwietnia 2013 r.

Nadal dramatycznie spadające ceny złota i srebra – zwłaszcza w zeszły piątek, gdy złoto przełamało ważny z technicznego punktu widzenia poziom 1 530 USD za uncję – spowodowały przyspieszenie tempa redukcji zasobów produktów notowanych na giełdzie (Exchange Traded Products, ETPs). Według danych skompilowanych przez agencję Bloomberg zasoby srebra, które wykazywały się dużą odpornością pomimo niekorzystnego kształtowania się cen, odnotowały największy tygodniowy spadek od końca stycznia.

Zasoby ETP    Złoto    Srebro    Platyna    Pallad
    (wszystko w tonach metrycznych)
12 kwietnia 2013    2406,2    19478,5    52,1    65,6
05 kwietnia 2013    2434,4    19666,4    52,4    66,5
Zmiana poziomu zasobów    -28,3    -187,9    -0,3    -0,8
Zmiana ceny    -6,2%    -4,8%    -3,3%    -2,9%
Średnia z 4 tygodni    2597,6    19442,2    51,4    65,6
Maksimum w ciągu 1 roku    2632,5    19738,2    52,4    67,3
Minimum w ciągu 1 roku    2367,5    17448,6    41,1    57,3
               
Źródło: Bloomberg i Saxo Bank

Zasoby w znanych ETP z udziałem złota w ciągu ostatniego tygodnia zmniejszyły się o 28,3 ton; dla porównania w ciągu ostatnich czterech tygodni średni spadek wynosił 16 ton. Pomimo dramatycznej redukcji, którą widzieliśmy w ciągu ostatnich trzech miesięcy, łączna wielkość zasobów spadła jedynie do poziomów z sierpnia 2012 r., a rynek nadal będzie bardzo nerwowy, zwłaszcza w obliczu przebicia się ceny przez istotne poziomy oporu
w zeszły piątek.
 
Zasoby złota w ramach produktów notowanych na giełdzie
Zasoby ETP, MT, skala po lewej stronie
Złoto, USD/uncja, skala po prawej stronie

Źródło: Bloomberg i Saxo Bank

Zasoby srebra zmniejszono najbardziej od stycznia, gdyż utrzymywała się niekorzystna relacja do spadającej ceny złota. Cena srebra znajduje się teraz na poziomie relatywnie najniższym od października 2010 r., a stosunek między tymi dwoma metalami osiągnął poziom 59 pkt. Metale przemysłowe również ucierpiały ze względu na wolniejszy wzrost globalny, niż oczekiwano. Redukcja w ostatnim tygodniu wyniosła 188 ton w porównaniu
z 57 tonami w ciągu czterech ostatnich tygodni.
 
 Zasoby srebra w ramach produktów notowanych na giełdzie
Zasoby ETP, MT, skala po lewej stronie
Srebro, USD/uncja, skala po prawej stronie

Źródło: Bloomberg i Saxo Bank

Najwięksi dostawcy GOLD ETP i odpowiednio ich udział w rynku to: SPDR (48%), ETF Securities (14%), ZKB (9%) oraz iShares (9%).


Ole Hansen, Head of Commodity Strategy, Saxo Bank


Trudno być niedźwiedziem na rynku akcji -Warszawa, 15 kwietnia 2013 r.

Akcje światowe nadal powracają do średniej pod względem wyceny i pomimo imponującego wzrostu nadal wyceniane są o połowę odchylenia standardowego niżej, niż wynosiła ich średnia wycena w latach 1996-2013. W oparciu o czynniki wyjściowe naszego modelu, akcje światowe będą musiały wzrosnąć o kolejne 12%, aby osiągnąć średni poziom wyceny.
Ze względu na fakt, iż bazowe zyski i przepływy pieniężne rosną w ujęciu nominalnym
w kontekście ożywienia gospodarki światowej, potencjalny zysk z akcji jest naturalnie o wiele wyższy, niż 12%, jeżeli uwzględnimy upływ czasu. Jeżeli światowa gospodarka przyspieszy
w 2014 r. do 3,8% wzrostu realnego – co sugeruje nasza bieżąca prognoza makro – wycena może nadmiernie wystrzelić w górę, przekraczając średnie poziomy w 2014 r.

 

Istotny wskaźnik cena-przepływy pieniężne wynosi obecnie 8,8 w porównaniu z 16,6
w najlepszym okresie 2007 r. Mimo iż ceny akcji wzrosły ponad dwukrotnie od dołka
w marcu 2009 r., wskazuje to, że przepływy pieniężne w ciągu ostatnich pięciu lat znacznie się powiększyły, a sektor przedsiębiorstw znakomicie poradził sobie ze wspieraniem działalności operacyjnej. Dodatkowym wsparciem z punktu widzenia wyceny jest również obecna stopa dywidendy wynosząca 2,6% w porównaniu z rentownościami 10-letnich obligacji rządowych rzędu od 0,5% w przypadku Japonii do 2,2% w przypadku Belgii, wśród państw „bezpiecznej przystani”.

Na podstawie bieżących danych jesteśmy przekonani, że akcje światowe zyskają na wartości w ciągu następnych 12 miesięcy. Mimo iż wybory we Włoszech i ratunek dla Cypru zyskały olbrzymi rozgłos medialny, reakcja rynku nie wpłynęła znacząco na nasze przekonania dotyczące akcji światowych i przewidujemy, że ich kursy będą nadal rosnąć. Drugi kwartał może rysować się jednak mniej różowo, niż pierwszy, ponieważ inwestorzy w akcje muszą zaczekać na materializację prognozowanej poprawy danych ekonomicznych. Warto jednak zauważyć, że akcje światowe generowały zyski w 66% kwartałów od 1970 r.; stawianie
na inny scenariusz w przypadku akcji może okazać się kosztowne.

Akcje amerykańskie zmierzają w stronę nieznanych terytoriów
Stany Zjednoczone to nadal nasz główny wybór spośród wszystkich rozwiniętych rynków akcji. Wynika to z prostej przyczyny. Jak dotąd gospodarka amerykańska najlepiej radziła sobie z kryzysem finansowym - zatrudnienie i zyski w sektorze prywatnym wzrosły, a bilanse gospodarstw domowych uległy delewarowaniu. Ponadto sektor publiczny dokonał cięć wydatków i cięć personalnych, co w połączeniu ze wzrostem nominalnego PKB istotnie pozytywnie wpłynęło na budżet fiskalny w ciągu ostatnich 12 miesięcy. Ostatnio coraz więcej wskaźników ekonomicznych sygnalizuje, że gospodarka zyskuje na mocy. W oparciu
o bieżące dane ekonomiczne, wytyczne zarządcze dotyczące zysków, ruchomą zmienność zrealizowaną i wyceny, jesteśmy przekonani, że z dużym prawdopodobieństwem akcje amerykańskie nadal będą zyskiwać na wartości.

28 marca S&P 500 osiągnął nowy rekordowy wierzchołek, który przyćmił poprzedni rekord
z 9 października 2007 r., kiedy indeks zamknął się na poziomie 1 565,15. Jest to naturalnie jedynie indeks cen. Pod względem ogólnego zysku, tj. reinwestycji dywidend, indeks osiągnął rekordową wartość w trzecim kwartale ubiegłego roku. W ciągu ostatnich kilku lat wartość indeksu rosła i malała na przemian, a 12-miesięczny prognozowany wskaźnik C/Z, dobry miernik wyceny i zaufania, odbił się z dołka na poziomie około jedenastokrotnych prognozowanych zysków w najgorętszym momencie kryzysu w strefie euro w 2011 r.
do około czternastokrotnych zysków na koniec marca 2013 r. Pod koniec lutego dokonaliśmy korekty naszej śródokresowej prognozy z końca roku dla S&P 500 do poziomu 1 640
w oparciu o bieżący 12-miesięczny prognozowany zysk w wysokości 111,65, 5% wzrostu prognozowanego zysku w 2013 r. oraz czternastokrotne podwyższenie prognozowanego wskaźnika C/Z.
 

Obecna12-tygodniowa ruchoma rozpiętość zmienności zrealizowanej pomiędzy akcjami
o wysokim współczynniku beta a akcjami o niskiej zmienności plasuje się na bardzo niskich poziomach, co wskazuje na okres ciszy. W związku z tym przewidujemy lekki spadek
w przypadku odejścia od akcji w drugim kwartale. Jeżeli ceny akcji amerykańskich spadną, naszym zdaniem wyniknie to w efekcie jakiegoś zewnętrznego wstrząsu zaufania spowodowanego kryzysem w strefie euro, który nadal wydaje się głównym ryzykiem spadku.
Niektórzy analitycy niedawno spekulowali, że akcje amerykańskie wkroczyły w fazę bańki spekulacyjnej. W oparciu o bieżące wyceny, w szczególności wskaźnik cena-przepływy pieniężne oraz wskaźnik q Tobina, opublikowane przez Fed, naszym zdaniem akcje amerykańskie w żadnym wypadku nie zbliżają się do bańki spekulacyjnej.


Peter Garnry, Head of Equity Strategy, Saxo Bank

Związek Socjalistycznych Republik Europejskich- Warszawa, 11 kwietnia 2013 r.

Kiedy Europa wschodnia oswobodziła się z sowieckiego reżimu i z nadzieją spoglądała w  stronę Zachodu, nikt nie spodziewał się, że za kilkanaście lat otrzyma ten sam produkt od Brukseli pod auspicjami Berlina. Tym razem jednak, wszystko opakowane jest bardzo profesjonalnie i zdecydowanie mniej siermiężnie…

Do momentu kryzysu finansowego na świecie, wiele państw Unii Europejskiej nie chciało zauważać rosnącej ekspansji urzędników z Brukseli w ich systemie legislacyjno – fiskalnym, mając nadzieję na unijne środki płynące szerokim strumieniem. Przywódcy polityczni kajali się przed Angelą Merkel stojąc w kolejce po kolejne dotacje, a Żelazna Kanclerz za pomocą Komisji Europejskiej oraz Parlamentu Europejskiego, chętnie je rozdawała inwestując pośrednio w swoją rodzimą gospodarkę. Kiedy w 2009 roku przyszedł czas refleksji i bilansu dotychczas zysków oraz strat, okazało się, że wiele państw żyło ponad stan wpędzając się w stale rosnący dług publiczny i zapaść systemu bankowego. Rozpędzonej niemieckiej lokomotywie nagle zaczął szwankować mechanizm, który do tej pory sprawdzał się rewelacyjnie.

Problemy w Helladzie rzuciły blady strach na niemieckie banki będące przed 2011 roku w posiadaniu greckich  obligacji o wartości 16.6 mld euro. Nagła redukcja portfela do 10 mld euro wynikała z naturalnej obawy przed obciążeniem ich kosztami restrukturyzacji zadłużenia Grecji, czego wtedy domagał się rząd federalny. Rosnące niezadowolenie
u sąsiadów zza Odry będące efektem narażenia RFN na koszty związane z ratowaniem strefy euro, zobligowały Merkel do podjęcia radykalnych działań. Nie chcąc nadszarpnąć swojego wizerunku na arenie europejskiej, postanowiła posłużyć się rękami KE oraz MFW, które to poprzez plan redukcji zadłużenia zakładający jego spadek o 40mld euro do 2020roku, doprowadziły do rozruchów na ulicach Aten.

Po Grecji, podobny scenariusz zrealizowano jeszcze w kilku innych krajach, aż w końcu nadszedł czas podpisania tzw. Paktu fiskalnego. Ta  próba systemowego „rozwiązania” problemów finansowych strefy euro narzucona państwom przez rząd niemiecki, co do zasady, niczym nie różni się od tego co kiedyś zaproponowali nam Rosjanie w ramach ZSRR. Pakt fiskalny, narzuca nowe obowiązki wyłącznie krajom eurolandu. Państwa strefy euro muszą przesyłać projekty ustaw budżetowych do akceptacji przez Komisję Europejską.
I to zanim przedstawią je rodzimym parlamentom. Jeśli urzędnicy w Brukseli nie wyrażą zadowolenia, mogą publicznie poprosić o złożenie „samokrytyki” przez dany kraj i tym samym zmusić do wniesienia poprawek. „Dwupak” daje też większą swobodę w samym kreowaniu polityki fiskalnej poprzez przysyłanie unijnych „ekspertów” oraz straszak w postaci zawieszenia unijnych dotacji. A wszystko to w imię lepszej Europy równych szans.

Ostatnia bezprecedensowa akcja na Cyprze, która została przeprowadzona pod hasłem ratowania tamtejszego systemu bankowego była zamachem na własność prywatną ludzi, którzy teraz są obarczani rozrzutną polityką fiskalną elit europejskich i płacą za nią z własnej kieszeni. Skok na cypryjską kasę niczym nie różni się od kolektywizacji z lat 30-tych ubiegłego wieku. Niemcy, którzy naturalnie są siłą napędową UE, nie mogą pozwolić sobie na rozpad strefy euro i będą jej bronić za wszelką cenę, tak jak to robił przed laty Związek Radziecki. Niemiecka Fundacja  Bertelsmanna obliczyła, że wyjście z eurolandu samej tylko Grecji oraz Portugalii, przyniosłaby Niemcom straty w wysokości 225 mld euro. Biorąc pod uwagę możliwość opuszczenia kolejnych, większych gospodarek, banki za Odrą naprawdę mają
się czym martwić.


dr MACIEJ JĘDRZEJAK

Dane o zatrudnieniu na chwilę powstrzymują dolara australijskiego. Kiedy EUR/USD zawróci w dół? - Warszawa, 11 kwietnia 2013 r.

Dolar australijski jest rozrywany w dwie różne strony - bonanza płynnościowa z BoJ i apetyt na ryzyko ciągną go do góry, natomiast australijskie dane fundamentalne sugerują, że paliwa dla dalszych wzrostów jest mało. Tymczasem dla EUR/USD szukamy oznak gotowości
do zwrotu w dół.

 

Nie jest wielkim zaskoczeniem fakt, że Australia opublikowała w nocy negatywny raport
o zatrudnieniu po niesłychanie pozytywnych danych z lutego, jednak odczyt na poziomie -36 tys. był znacznie słabszy niż spodziewane -7 tys., choć nadal trzeba na nie patrzeć w świetle lutowego odczytu na poziomie +74 tys. Mimo wszystko stopa bezrobocia wzrosła teraz
do poziomu najwyższego od 2009 r. i przyciągnie znacznie większą uwagę, jeśli wzrośnie
o jedyne 0,3%, gdyż doszłaby wówczas do poziomu najwyższego od 10 lat. AUD/USD przebił się ponad ważny krótkoterminowy opór na poziomie 1,0500 dzięki rozmiarom płynnościowego tsunami z BoJ oraz silnemu apetytowi na ryzyko, ale jak mówiłem przez ostatnich kilka dni, brakuje wsparcia ze strony krótszego krańca australijskiej krzywej – które nawet zmalało jeszcze bardziej w ciągu nocy w reakcji na dane o zatrudnieniu. Źródłem obaw jest również fakt, że od późnych godzin wczorajszego dnia trwa gwałtowna wyprzedaż złota. W tym miejscu świetnie byłoby zobaczyć gwałtowny spadek tej pary z powrotem poniżej poziomu 1,0500, co dałoby grającym na spadki „haczyk” do zajmowania krótkich pozycji. Zaskakujące, że umacnianie się dolara australijskiego nie wprawiło australijskich urzędników w większe zakłopotanie.

 

Dokładnie w tydzień po posiedzeniu BoJ mówi się tutaj o tym, że w parze USD/JPY wygasają niewyczerpane opcje ogromnych rozmiarów, z różnymi cenami wykonania w rejonie 99,00
i poniżej, zatem zmienność jena może być przez krótki czas mniejsza, aż do momentu
po wygaśnięciu tych opcji o godz. 10 rano czasu nowojorskiego - chociaż nieco mniejsza zmienność może się utrzymać aż do jutrzejszej publikacji danych o sprzedaży detalicznej
w Stanach, gdyż po stronie dolara amerykańskiego w tej parze inwestorzy mocno skupią
się na nadchodzących danych, chcąc przewidzieć stosunek Rezerwy Federalnej
do ewentualnego ograniczenia tempa skupu aktywów. Fisher z Rezerwy Federalnej w Dallas, od dawna głośno wyrażający swój sprzeciw wobec obecnej polityki Fedu, powiedział wczoraj, że wolałby, aby skup aktywów zakończył się całkowicie do końca bieżącego roku (w tym roku nie ma on prawa głosu). W czasie wczorajszej sesji zmienność na krótko poszybowała w górę po stwierdzeniu Kurody, że zrobił wszystko, co na chwilę obecną było w jego mocy i będzie musiał się przyjrzeć reakcji rynków na działania powzięte przez BoJ. Opublikowane w nocy przez Japonię dane dotyczące CGPI zuchwale pokazały deflację na poziomie -0,5% r/r,
o -0,1% mniej niż oczekiwano. Na rynku japońskich obligacji rządowych mieliśmy kolejną szaloną sesję, gdyż notowania 5-latek rozpoczęły się z luką poniżej poziomu zamknięcia, doszły znowu do rekordowej niedawno rentowności 30 punktów bazowych, tylko
po to, by na zamknięciu zejść poniżej wczorajszej minimalnej rentowności na poziomie 20 punktów bazowych. Dopóki rentowność zachowuje się spokojnie, jen uniknie chaotycznej wyprzedaży.

 

W marcu chińskie rezerwy walutowe zwiększyły się o gigantyczną kwotę 130 miliardów dolarów, co sugeruje, że część napływających pieniędzy pochodzi z gigantycznego luzowania ilościowego BoJ i Fedu, oraz że część danych handlowych dotyczących Chin jest myląca, ponieważ niektóre z tych liczb wynikają z gwałtownego napływu pieniędzy, a nie z handlu dobrami. Chińscy urzędnicy będą bardzo niezadowoleni z tego powodu – uważajcie na ich reakcję, jeśli wykroczy ona poza działania wewnętrzne zmierzające do zacieśnienia akcji kredytowej. Chiny w którymś momencie zareagują na to, co postrzegają jako prowokację
ze strony Japonii i BoJ.

 

Wykres: EUR/USD

EUR/USD natrafia na opór w ważnym rejonie, o którym wspomnieliśmy wczoraj między kluczowym poziomem zniesienia Fibonacciego 0,382 (na poziomie 1,3112) a położoną nieco wyżej 55-dniową średnią ruchomą. Spodziewam się wkrótce zwrotu kursu w dół, ale będzie to wymagało większej ilości czynników niż dotychczas – nadal mamy pole do zniesienia
na wyższych poziomach w kontekście raczej tylko konsolidacji niż nowego trendu zwyżkowego. Zatem aby mieć pierwsze prawdziwe sygnały na wykresie, że nadchodzi zmiana kierunku w dół, potrzebujemy albo dużego słupka spadkowego, albo silnego ruchu w górę, który zostanie mocno odrzucony. Ponadto patrząc niżej, zawsze jest trudno, gdy mamy utrapienie w postaci dużej okrągłej liczby (1,3000) w obszarze, w którym szukamy potwierdzenia trendu, gdyż może to zaostrzyć zmiany na poziomie lokalnego zachowania ceny. Grozi nam oscylacja w ramach przedziału przez jakiś czas, chyba że coś nowego stanie się w Europie, a także ze względu na roztargnienie rynku spowodowane tym, co się dzieje
w parach krzyżowych jena. Wypatrujcie dzisiaj ok. 10.00 czasu londyńskiego wyników aukcji włoskich obligacji, gdyż mogą one być ewentualnym czynnikiem kształtującym zachowanie kursu w trakcie sesji.

Opis: de6ff375-98ac-43fe-8004-f5355a1c6f24.png

EUR/USD (Bid)

11-Kwi-2013 4:00

Cena otwarcia

Maksimum

Minimum

Cena zamknięcia

Opór 1

Pivot

Wsparcie 1

 

W parze GBP/USD w rejonie 1,5340-65 powstała niezła linia oporu; jeśli przebijemy się przez nią, może to uruchomić kolejną rundę zwyżki wywołanej nadmiernym popytem, w ramach której z rynku znikną ostatnie słabe krótkie pozycje – po czym spodziewałbym
się, że potencjał do dalszych wzrostów szybko osłabnie w okolicach poziomu 1,5500. Jeśli zwyżka się nie zmaterializuje, mimo wszystko musimy zobaczyć ruch dobrze powyżej 1,5250, aby powstał jakikolwiek potencjał do spadków w krótszej perspektywie.

 

Co dalej?

Kluczowe znaczenie ma obserwacja kursu USD/JPY w okolicach poziomu 100.

Zobaczymy, czy cotygodniowe dane dotyczące wniosków o zasiłek dla bezrobotnych
w Stanach tak jak ostatnio wykażą niepokojący wzrost. Również jutro mamy dwa interesujące zestawy danych z USA – wstępny kwietniowy wskaźnik zaufania opracowywany przez University of Michigan, który – jak to pokazałem jakiś czas temu – często wyprzedza dane podawane przez Conference Board. W zeszłym miesiącu widzieliśmy dramatyczny odwrót zaufania w dół – czy to się pogłębi w kwietniu, czy była to zmiana jednorazowa wynikająca z wypłaty niższych pensji po wygaśnięciu ulg w podatku od wynagrodzeń? Jutro czekają nas również dane dotyczące sprzedaży detalicznej w marcu. W ciągu najbliższych kilku dni duże amerykańskie banki zaczną publikować swoje wyniki, a sezon wyników zaczyna się na dobre w przyszły wtorek raportami kilku dużych spółek technologicznych.

Bądźcie ostrożni.

 

Najważniejsze dane ekonomiczne

  • Nowa Zelandia – wskaźnik Business NZ PMI w marcu wyniósł 53,4 pkt. wobec 56,0 w lutym.
  • Japonia – CGPI w marcu zmienił się o +0,1% m/m i -0,5% r/r wobec spodziewanych odpowiednio +0,2%/-0,4% i -0,1% r/r w lutym.
  • Japonia – zamówienia na maszyny w lutym: +7,5% m/m i -11,3% r/r wobec spodziewanych -7,6% r/r i -9,7% r/r w styczniu.
  • Chiny – rezerwy walutowe w marcu wyniosły 3440 mld $ wobec spodziewanych 3361 mld $i 3311,6 mld $ w lutym.
  • Chiny – nowe kredyty denominowane w juanie wzrosły o +1060 mld wobec spodziewanych +900 mld i +620 mld w lutym.
  • Australia – zmiana w zatrudnieniu w marcu wyniosła -36,1 tys. wobec spodziewanych -7,5 tys. i +74,0 tys. w lutym.
  • Australia – stopa bezrobocia w marcu wyniosła 5,6% wobec spodziewanych 5,4% i 5,4% w lutym.
  • Nowa Zelandia – indeks cen domów wg REINZ wzrósł +2,4% m/m i +10,9% r/r wobec +7,5% r/r w lutym.

Najbliższe ważne wydarzenia w kalendarzu ekonomicznym (wszystkie godziny – GMT)

  • Wystąpienie Plossera z amerykańskiej Rezerwy Federalnej (1000)
  • USA – indeks cen importu w marcu (1230)
  • Kanada – indeks cen nowych domów w lutym (1230)
  • USA – wystąpienie Bullarda z Rezerwy Federalnej (1230)
  • USA - cotygodniowe dane o nowych wnioskach o zasiłek dla bezrobotnych (1230)
  • USA - Cotygodniowy indeks nastrojów konsumentów (Consumer Comfort Index) wg Bloomberga (1345)
  • Japonia – wystąpienie Kurody z BoJ (0310)

 

 

John J. Hardy, Head of FX Strategy, Saxo Bank​

Jen nadal za kierownicą, ale Europa nie da się prześcignąć - Warszawa, 08 kwietnia 2013 r

Niewiele się wydarzyło w weekend oprócz drobnostek w piątek wieczorem, kiedy to agencja S&P ponownie potwierdziła rating Wielkiej Brytanii na poziomie AAA i zaczęto szeptać
o obawach fiskalnych Portugalii. Pierwsza z tych informacji była niemal bez znaczenia, natomiast druga może mieć pewne nieokreślone reperkusje na początku tego tygodnia inwestycyjnego, gdy przez pierwszy dzień czy dwa brak publikacji twardych danych gospodarczych.

 

Informacje z Portugalii dotyczą orzeczenia trybunału konstytucyjnego, który uznał
za niezgodne z konstytucją niektóre z najnowszych zmian proponowanych w budżecie
w związku z dodatkowymi oszczędnościami. Oliwy do ognia dolewała paplanina o tym,
że planuje się wypłacanie pensji sektora publicznego w formie obligacji rządowych (zasadniczo skryptów dłużnych, tzw. „IOU” – „I owe you”), a nie zimnej, twardej gotówki, jak dotychczas. Ogólny efekt jest taki, że dla większości par, oczywiście poza parami krzyżowymi jena, dzisiejsze notowania otwarto mniej więcej na poziomie piątkowych cen zamknięcia.

 

Jeśli chodzi o jena, rynek japońskich obligacji rządowych nadal gra pierwsze skrzypce, a słaby na całej linii jen dominuje krajobraz. Najbliższy najbardziej oczywisty cel dla kursu USD/JPY to 100,00, jednak informacje o barierach na poziomie 99,00 i o dużym, 1,5-miliardowym zleceniu wygasającym na poziomie 98,50 dziś po południu mogą oznaczać nieco spokojniejszy dzień transakcyjny dla tej waluty – największe zmiany zaszły przez ostatni tydzień czy coś koło tego.

 

Danych na dzień dzisiejszy jest raczej mało, za wyjątkiem niemieckiej produkcji przemysłowej podanej dziś rano; natomiast z USA brak ważnych informacji. Dziś rusza sezon publikacji danych dotyczących zysków, jako pierwszy poda je Alcoa; w czwartek kolej na takich jak JP Morgan.

 

W dniu dzisiejszym jeśli chodzi o poziomy, a co ważniejsze – kierunek – mamy do czynienia
z dość mieszanym zestawem z powodu bardzo słabego odczytu danych dotyczących zatrudnienia w sektorze pozarolniczym, opublikowanych w piątek po południu. Ogólnie rzecz biorąc osobiście czekam, aż impet podyktuje pierwsze „wezwanie do wojska”, ale mimo wszystko tak oto postrzegam niektóre pary krzyżowe:

 

EUR/USD: Dobre oferty zachwala się powyżej poziomu 1,3000 aż do 1,3010, a kilku poważnych sprzedających wchodzi na rynek w rejonie 1,3040/50; ścieżka powyżej tego poziomu powinna okazać się trudna. W kierunku spadkowym nie ma jednak zbyt wielu ofert kupna, pierwszą granicą na razie jest 1,2950, a przełamanie tego poziomu otwarłoby drogę w okolice 1,2900/1,2880. Ale nie spodziewałbym się dzisiaj znacznego ruchu poniżej tego poziomu.

 

GBP/USD: Para ta wygląda dziś żwawo, a z pomocą Japończyków kupujących obligacje gdzie tylko się da, obligacje brytyjskie (tzw. „Gilts”) będą świetną okazją, co oznacza nutę ofert kupna w tej parze. Pierwszy opór znajduje się na poziomie 1,5380, a przełamanie go otworzy perspektywę poziomu 1,5430, który (w przypadku braku jakichś zdumiewających wiadomości) powinien towarzyszyć nam do zamknięcia tygodnia. Jeśli chodzi o spadki, przełamanie pierwszego wsparcia na poziomie 1,5280 (tutaj rozsądne oferty kupna) otwiera perspektywę poziomu 1,5200/1,5180, który również powinien się utrzymać.

 

AUD/USD: Odstawiony na bok na skutek rewolucji w parze EUR/AUD; wody tutaj są mętne
i stają się nieco bardziej muliste. Ogólnie rzecz biorąc osobiście spodziewam się testowania wsparcia na poziomie 1,0330, a oferty kupna wraz z przełomem na tym poziomie (mało prawdopodobne) otworzą perspektywę prawdziwego wsparcia na poziomie 1,0280, ale faktycznie w tym rejonie można narąbać sporo drewna. Jeśli chodzi o górne rejony, maksimum z zeszłego piątku w okolicach 1,0430 stanowi pierwszy opór oraz zapewnia sprzedających, natomiast przełom na tym poziomie oznaczałby aktywację zleceń stop
i szybką zwyżkę do 1,0450/60 zanim ponownie pojawią się sprzedający, którzy odbiorą impet ogólnemu ruchowi.

 

 

Ken Veksler, Portfolio Manager, Saxo Bank​

Jen wystrzelił w górę po apokaliptycznej sesji japońskich obligacji rządowych - Warszawa, 08 kwietnia 2013 r

Oprócz zeszłotygodniowego wielkiego ruchu jena, po posiedzeniu EBC kursy EUR/USD
i GBP/USD odnotowały potężne zwroty ku technicznym wzrostom. Jak mamy to rozumieć?

Do jena przejdziemy za chwilę, ale tak naprawdę bardziej interesowało mnie odwrócenie kursów walut europejskich w stosunku do dolara amerykańskiego w zeszłym tygodniu; schemat reakcji jena był raczej oczywisty, biorąc pod uwagę wielkość szokującego programu luzowania polityki pieniężnej przedstawionego przez BoJ. Natomiast za osłabienie dolara amerykańskiego w stosunku do Europy mogło odpowiadać kilka czynników:

 

Niedawne nagromadzenie kiepskich danych z USA, zwłaszcza słabe wyniki ankietowe ISM oraz niespodziewanie negatywny raport dotyczący cotygodniowej liczby wniosków o zasiłek dla bezrobotnych, opublikowany tuż przed dzisiejszym raportem o zatrudnieniu. Takie dane powodują przesunięcie w czasie przewidywanego ewentualnego ograniczenia tempa skupowania aktywów przez Fed.

 

We wczesnych stadiach osłabiania jena USD/JPY nie był liderem, gdyż program Rezerwy Federalnej dotyczący luzowania polityki pieniężnej był tak agresywny w porównaniu z innymi głównymi walutami. Więc część pieniędzy być może ulokowano w transakcjach na pary krzyżowe jena.

 

Jeśli dolar amerykański nie może być liderem z powodu ożywienia gospodarczego, może nim być z perspektywy “bezpiecznej przystani”, natomiast aktywa ryzykowne utrzymują względną równowagę, pomimo pewnej dozy nerwowości.

Dopóki sytuacja UE pozostaje niejasna pod względem systemowym czy spreadu zadłużenia, w kwestii bilansu po ECB nie można się spodziewać niczego ekspansyjnego, co mogłoby natychmiast osłabić wspólną walutę.

Nadmierna ilość krótkoterminowych pozycji w długich transakcjach na USD do walut europejskich.

 

 

John J. Hardy, Head Of FX Strategy, Saxo Bank​


Euro gwałtownie nurkuje po ECB, ale... Warszawa, 5 kwietnia 2013 r.

Euro osłabło, ale rozlew krwi został z początku powstrzymany, gdy w czasie sesji pytań i odpowiedzi Draghi stwierdził, że Cypr nie jest "wzorcem". EUR/USD czeka na decyzję po obu stronach poziomów 1,2750 i 1,2880.

 

Z początku po oświadczeniu EBC rynek wyprzedawał euro na pniu. Nie jestem taki pewny, czy była to reakcja na cokolwiek z tego, co Draghi faktycznie powiedział, czy raczej wpisuje się to w kontekst kolejnego zestawu kiepskich danych z USA (385 tys. – najsłabsze w tym roku dane dotyczące wniosków o zasiłek dla bezrobotnych w USA) napędzających awersję do ryzyka, a także dość beznadziejnego zadania, jakie w pierwszej kolejności stało przed Draghim na tym spotkaniu: wyzwania, przed którymi staje Europa, mają charakter głęboko polityczny. Draghi powiedział, że bank centralny nie może kompensować braku działań rządów – co powinno nam przypomnieć, jak niezręczna jest sytuacja ECB. Mimo to Draghi był bardzo powściągliwy co do ryzyka pogorszenia się prognoz gospodarczych w najbliższym czasie, a sformułowania użyte w odniesieniu do inflacji sugerują, że obniżka stóp procentowych na następnym posiedzeniu jest dużo bardziej prawdopodobna. Twierdzi on także, że polityka będzie akomodacyjna tak długo, jak to będzie konieczne.

 

Tak więc od tego momentu – zobaczymy, czy poziom 1,2750 zostanie przełamany – wyprzedaż ma charakter okropnego zjazdu, gdyż motyw ożywienia w Stanach osłabł, a reputację UE nadwerężyły wyniki wyborów we Włoszech, a następnie Cypr. Grający na wzrosty muszą odzyskać rejon 1,2880, aby mieć jakikolwiek porządny argument techniczny za zwyżką. Draghi próbował podkreślić, że Cypr „absolutnie nie jest wzorcem”, co pozwoliło na pojawienie się po posiedzeniu ofert kupna euro, dzięki czemu krwotok euro został zatamowany.

 

Wykres: EUR/USD

EUR/USD odnotowało dzisiaj marginalne nowe minimum, ale szybko nastąpiło odwrócenie kursu – tak więc przed jutrzejszym raportem o zatrudnieniu w USA oczekujemy przebicia bardzo ważnego wsparcia na poziomie 1,2750 lub oporu dla wzrostów w rejonie 1,2880/1,2900 i 200-dniowej średniej ruchomej.

Opis: EURUSD

EUR/USD (Bid)

04-Kwi-2013

Cena otwarcia

Wart. najwyższa

Wart. najniższa

Cena zamknięcia

55-dniowa prosta średnia ruchoma

200-dniowa prosta średnia ruchoma

 

Co do innych zagadnień, dzisiejsze aukcje hiszpańskich i francuskich obligacji były bardzo mocne, a benchmarkowa rentowność obligacji Bund spadła poniżej 1,25% po raz pierwszy od zeszłego lata. Draghi oczywiście wspomniał, że mówi się o działaniach na rzecz wspierania kredytów dla MŚP, gdy wprost go o to zapytano, jednak nie przedstawił żadnych szczegółów, choć powiedział, że EBC nadal będzie ten temat rozważać.

 

 

John J.Hardy, Head of FX Strategy, Saxo Bank​

Winne jest euro, nie Cypr- Warszawa, 03 Kwietnia 2013 r.

Prawdziwym problemem nie jest Cypr, tylko euro.

Po kilku pełnych niepokoju tygodniach chciałbym zakończyć moje komentarze dotyczące Cypru i zająć się od tej pory innymi sprawami. Zadziwiające, że pakiet ratunkowy wart 10 miliardów EUR może hipnotyzować świat przez tak długi czas. Niemniej jednak, chociaż kwota nie jest oszałamiająca, niektóre następstwa są szokujące. Już sam fakt, że niewielką gospodarkę można zniszczyć w ciągu jednego weekendu, jest zatrważający. Ale los Cypru był zasadniczo przypieczętowany, gdy Troika ujawniła pierwszą wersję pakietu ratunkowego. To, że ostateczny efekt okazał się jeszcze gorszy, nie powinno dziwić nikogo, kto obserwował dotychczasowe wysiłki strefy euro w ratowaniu jej projektu. Brakuje spójnej linii, brak widocznej koordynacji oświadczeń, a wielkie plany sprawiają wrażenie nagryzmolonych na serwetce długo po zgaszeniu światła przed snem. Wyniki są odpowiednio: liche.

 

Czy zatem Cypr dopuścił się okropnych rzeczy, przez które zasługiwałby na ten makabryczny los? Właściwie nie. Cypr miał porządne wyniki pod względem wzrostu, długu publicznego i finansów publicznych – zwłaszcza w porównaniu z innymi krajami regionu. Udało mu się zbudować silny sektor usług finansowych, gdyż wyspa ma niewiele przemysłu czy rolnictwa, z których mogłaby żyć. Cypr ma dobrze funkcjonującą, anglojęzyczną siłę roboczą i oparł się na prawie brytyjskim. Więc ogólnie rzecz biorąc nie było to kiepskie miejsce do robienia interesów. Maksymalnie wykorzystali to, co mieli do zaoferowania.

Jedyna kwestia, w której Cypr popełnił błąd, to jego bankierzy, którzy oczekiwali, że politykom strefy euro można zaufać, że spłacą ich kredyty. Potężne inwestycje w greckie papiery nie są czymś nadzwyczajnym jak na kraj tak blisko związany z Grecją - i nie różni się to zbytnio od postępowania innych banków z ich własnym narodowym (w tym przypadku quasi-narodowym) długiem państwowym.

 

Z moich własnych rozmów przeprowadzonych w przeszłości z wysokimi rangą urzędnikami cypryjskiego sektora bankowego jasno wynikało, że wywierano niemałą presję polityczną co najmniej na banki prowadzące działalność w Grecji, by kupowały lokalne obligacje. Ryzyka związane z taką koncentracją były w oczywisty sposób niedoszacowane, ale zasadniczo polegano na wsparciu strefy euro dla każdego kraju, który wpadłby w poważne tarapaty, również dla Grecji. Proszę sobie przypomnieć, że jeszcze kilka lat temu większość ludzi faktycznie wierzyła, że jest to nieodłączna część projektu euro, inaczej nie byłoby tak ogromnej zbieżności w rentowności obligacji.

 

Zatem nie sądzę, by cypryjski sektor bankowy można było całkowicie rozgrzeszyć, ale wszystkie te problemy można było wbudować jedynie w system z taką dynamiką, jaka jest w strefie euro. Inaczej mniej inwestorów zagranicznych umieściłoby pieniądze na Cyprze, a dynamika ryzyka na rynku obligacji państwowych przy wolnym kursie drachmy zapobiegłaby takim ekspozycjom i doprowadziłaby do o wiele szybszej korekty ryzyka w oparciu o wartość rynkową. Być może sama Grecja nie musiałaby ogłaszać niewypłacalności, ale raczej uciekłaby się do konkurencyjnej dewaluacji, jak to zawsze czyniła w przeszłości. Teraz jednak problemy stały się znacznie większe, niż by to było możliwe w warunkach wolnych, kapitalistycznych rynków. W strefie euro mamy zatem kontrolę kapitału i ograniczenia dotyczące wypłat, a także de facto podatki majątkowe, co oznacza, że w zasadzie nie można już mówić o istnieniu koncepcji EURO w takiej samej postaci. Mamy do czynienia z co najmniej dwoma różnymi rodzajami euro: jest jedno euro z ograniczeniami w Nikozji i drugie, jak dotąd nieobłożone restrykcjami, w pozostałej części strefy euro. Zupełnie odmienna dynamika i jak sądzę, początek wielorakich wersji euro w przyszłości. W podobnych sytuacjach prawdopodobne jest zastosowanie podobnych środków i już teraz dyskutuje się nad tym, gdzie teraz uderzy kryzys. Słowenia? Malta? Inne kraje, stanowiące o wiele większy problem?

 

“Financial Times” przypomniał nam niedawno mrożące krew w żyłach ostrzeżenie Friedricha Hayeka dotyczące kontroli kapitału:

„Z początku nic nie wydaje się mniej wpływać na życie prywatne niż państwowa kontrola przepływu dewiz, a większość ludzi przyjmie jej wprowadzenie z całkowitą obojętnością. Jednak doświadczenie większości państw kontynentu nauczyło rozważnych ludzi, by krok taki postrzegać jako zdecydowane posunięcie na drodze do totalitaryzmu i ograniczenia wolności indywidualnej. Jest to w rzeczywistości całkowite poddanie jednostki tyranii państwa, ostateczna likwidacja wszystkich środków ucieczki – nie tylko dla zamożnych, ale dla każdego.” (“Droga do zniewolenia”, 1944).

 

Strzeżcie się nowych narzędzi, które wprowadzono. Kontrola kapitału była jednym z nich. To, co wydawało się w dużej mierze szeroko zakrojonym podatkiem majątkowym, było drugim.

Jestem mocno przekonany, że w ostatnich kilku tygodniach byliśmy świadkami zmiany reguł gry. Sądzę, że można i trzeba się teraz spodziewać wszystkiego, w miarę jak kryzys euro będzie się pogarszał, a euro-walec drogowy przemieszczać się będzie od jednego pakietu ratunkowego do drugiego.

 

Jest bardzo niewiele granic tego, co można zrobić ludziom we współczesnej interpretacji demokracji. W wersji, gdzie wymagana jest jedynie władza większości, ale gdzie nie ma już szacunku dla osobistych praw negatywnych – znanych nam z amerykańskiej konstytucji. Najłatwiejszym celem będą zawsze ludzie bogaci, albo nawet po prostu ludzie pracujący i oszczędzający, którzy przez całe życie robili to, co należało. Gdy rozdęte państwa opiekuńcze zaczynają się walić pod swymi nieodpowiedzialnymi obietnicami, rozpadającymi się systemami wartości i niezrównoważoną demografią, łatwo będzie przekonać ponad 50% wyborców, że konfiskata i kradzież pieniędzy innych ludzi dla większego dobra jest OK. Według wyliczeń Boston Consulting Group potrzeba 28% CAŁEGO majątku prywatnego dla spłacenia tylko obecnego długu – zwróćcie uwagę, nie przyszłych zobowiązań – a pieniądze te mogą pochodzić z jednego tylko miejsca... Waszych kieszeni. Strzeżcie się.

Wiele rzeczy poszło nie tak w ostatnich kilku latach, ale ziarno zostało posiane wiele lat temu. W postaci presji, aby więcej ludzi miało „prawo” do posiadania własnych nieruchomości, nawet jeśli nie spełniali tradycyjnych kryteriów hipotecznych – stąd złe kredyty. W postaci gigantycznych „uprawnień” nie tylko dla ubogich, ale także dla ludzi z klasy średniej w państwach opiekuńczych – stąd powiększające się deficyty i zadłużenie. W postaci euro, wielkiego politycznego projektu bez żadnych fundamentów praktycznych – stąd kryzys za kryzysem, a domino rozciąga się aż po horyzont.

 

Z pewnością wiele instytucji finansowych wykorzystało takie rozdanie kart. Nie są bez winy ani odpowiedzialności za obecny bałagan. Ale prawdziwy problem leży nie w tym, że ludzie próbują wykorzystać każde warunki, w jakich im przyjdzie funkcjonować. Prawdziwy problem tkwi w systemie tworzonym przez polityków, który nie pozwala wolnym rynkom rozprawić się z ekscesami w taki sposób, jak to zawsze robi kapitalizm. Rozwiązywanie kryzysów i demaskowanie słabych modeli biznesowych to część kapitalizmu i nie zawsze jest ona piękna – ale jest ona o niebo efektywniejsza i szybsza niż desperackie próby ratowania tego, co już jest skazane na porażkę. I nigdy nie pozwoli, by problemy rozrosły się do wielkości, jaką teraz obserwujemy.

Cypr jest tego bardzo dobrym przykładem. Problemem nie jest Cypr. Problemem jest euro.

 

 

 Co-CEO and co-founder Lars Seier Christensen, Saxo Bank​

CFTC: Ropa naftowa, gaz ziemny i kukurydza napędzają grę na wzrosty w towarach- Warszawa, 02 kwietnia 2013 r.

Fundusze hedgingowe podniosły swoje stawki w grze na wzrosty, gdyż ceny towarów idą
w górę trzeci tydzień z rzędu, przede wszystkim dzięki zakupom ropy WTI i gazu ziemnego. Kupowano również kukurydzę, zanim nastąpił dramatyczny spadek o 11% po opublikowaniu w zeszły piątek danych o zapasach w USA, które okazały się bardzo negatywne. W ciągu tygodnia kończącego się 26 marca w 24 kategoriach towarów, których dotyczy ten raport, zakupy netto wyniosły ok. 112 000 kontraktów terminowych i opcji. W ciągu zaledwie trzech tygodni przewaga netto długich pozycji wzrosła o 376 000 kontraktów, co zgadza się
z największym od czterech lat tempem zakupów netto wg Bloomberga; sytuacja ta pojawia się zaledwie miesiąc po tym, jak inwestorzy grali na trend wzrostowy najsłabiej od 2009 r.

 

Stan na dzień:
26 marca

Zmiana netto

(kontrakty)

Zmiana ceny

(jeden tydzień)

Najwyższa wartość w ciągu jednego roku

(kontrakty)

Najniższa wartość w ciągu jednego roku

(kontrakty)

Pozycje netto

(kontrakty)

Pozycje netto

(mld dolarów)

Ropa WTI

27 906

4,5%

253 301

93 847

229 982

21,6

Benzyna RBOB

2 326

2,2%

94 139

49 905

80 127

10,3

Olej opałowy

-9 719

0,6%

52 961

-5 955

-2 106

-0,3

Gaz ziemny

65 758

0,2%

321 928

25 235

387 686

15,3

Złoto

-10 067

-1,0%

198 194

39 631

60 126

9,7

Srebro

-2 142

-0,6%

38 618

632

632

0,1

Platyna

-203

0,7%

42 559

6 200

24 375

1,9

Pallad

131

3,6%

24 628

2 436

24 104

1,8

Miedź HG

-4 317

1,1%

24 531

-30 036

-30 036

-2,6

Soja

12 428

2,9%

253 889

73 252

112 352

8,1

Śruta sojowa

-8 511

2,1%

101 618

23 715

41 997

1,8

Olej sojowy

17 628

2,7%

54 263

-55 111

-31 548

-1,0

Kukurydza

47 026

0,2%

342 893

41 337

192 561

7,0

Pszenica (CBOT)

11 675

1,3%

80 827

-52 340

-21 782

-0,8

Pszenica (KCBT)

1 298

2,2%

51 666

-2 697

2 966

0,1

Ryż niełuskany

-214

1,9%

1 687

-2 823

-2 283

-0,1

Cukier

-31 766

-2,9%

129 999

-57 073

-42 199

-0,9

Kakao

79

2,2%

40 871

-16 790

11 653

0,3

Kawa

1 393

3,4%

659

-30 162

-28 769

-1,5

Bawełna

-7 062

-3,4%

75 079

-19 327

68 017

2,4

Sok pomarańczowy

1 005

2,7%

6 093

-3 291

5 166

0,1

Żywiec wołowy

153

0,5%

64 165

1 947

13 620

0,7

Bydło opasowe

-439

-0,8%

13 783

-3 550

-3 550

-0,2

Chuda wieprzowina

-2 239

1,6%

56 653

-12 977

-9 623

-0,3

Sektor energetyczny

86 271

 

 

 

695 689

46,9

Sektor metali

-16 598

 

 

 

79 201

10,9

Zboża

81 330